Młodzi geniusze z Politechniki Świętokrzyskiej stworzyli potężnego łazika marsjańskiego i ruszają na prestiżowe, międzynarodowe zawody University Rover Challenge do Stanów Zjednoczonych. Ekipa Impuls Mars Rover spakowała już swoją mechaniczną bestię i leci wprost w morderczy klimat amerykańskiej pustyni, by rzucić wyzwanie największym światowym potęgom.
Świętokrzyscy studenci zamierzają udowodnić, że w dziedzinie kosmicznych technologii nie mają sobie równych, tak w Polsce, jak i na świecie.
Stworzyli robota do zadań specjalnych. Ruszają na symulowaną misję kosmiczną
Konstrukcja kieleckich studentów to prawdziwy majstersztyk inżynierii, wzorowany na profesjonalnych pojazdach NASA. Maszyna została zaprojektowana tak, aby przetrwać w najbardziej ekstremalnych warunkach i poradzić sobie z zadaniami, jakie realnie stawia się przed misjami pozaziemskimi.
Przystosowano go do zawodów University Rover Challenge oraz European Rover Challenge. To forma symulowanej misji kosmicznej
– wyjaśnia Piotr Chochoł, student V roku Automatyki i Robotyki na Politechnice Świętokrzyskiej.
W stanie Utah młodzi konstruktorzy zderzą się z ekstremalnie trudnym, pustynnym terenem, który idealnie imituje powierzchnię Marsa. Zadania, z jakimi przyjdzie im się zmierzyć, brzmią jak scenariusz filmu science-fiction. Łazik będzie musiał odnaleźć elementy rozrzuconego lądownika i dostarczyć je astronautom. Kolejnym wyzwaniem będzie precyzyjne zlokalizowanie odpowiednich miejsc, pobranie próbek gleby i natychmiastowe zbadanie, czy w podłożu ukrywają się ślady życia.
W grze jest też autorski dron
Łazik to efekt dwunastu miesięcy ciężkiej, tytanicznej pracy kieleckiej grupy. Studenci nie zaczynali jednak od zera. Oparli się na bazie legendarnego pojazdu swoich starszych kolegów z uczelni, którzy w 2019 roku wywalczyli na amerykańskich zawodach spektakularne zwycięstwo.
Korzystamy z bardzo podobnego zawieszenia, ale udoskonaliliśmy elektronikę, podzespoły, kamery i łączność
– dodaje Wojciech Łakomiec, kolejny student V roku zaangażowany w kosmiczny projekt.
To jednak nie wszystko. Aby zyskać przewagę nad konkurencją, kielczanie wyposażyli swój zespół w bezzałogowy statek powietrzny – drona własnej, autorskiej konstrukcji. Urządzenie odegra kluczową rolę w misjach transportowych, odpowiadając za błyskawiczny zwiad z powietrza oraz odczytywanie skomplikowanych znaków topograficznych.
Mordercza walka z globalnymi potęgami. Start już za kilka dni
Zmagania w Ameryce Północnej będą ogromnym testem odporności psychicznej i technicznej. Na starcie, który zaplanowano na 27 maja, zameldują się 32 elitarne drużyny z całego świata, w tym reprezentanci USA, Indii, Bangladeszu czy Włoch. Polskę reprezentować będą zaledwie trzy ekipy.
Poziom techniczny i naukowy imprezy w Utah jest najwyższy z możliwych. Aby wygrać, kieleccy studenci musieli stać się ekspertami nie tylko z robotyki czy informatyki, ale również z biologii, geologii oraz zaawansowanej łączności radiowej. Młodzi inżynierowie przyznają, że czują respekt przed rywalami, ale zapowiadają walkę do ostatniej sekundy i jadą za ocean po pełną pulę.
Piotr Zych

