Czarny scenariusz dla świętokrzyskich rolników i hodowców trzody chlewnej się spełnia. Śmiertelny wirus Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF) znów atakuje lasy w regionie. Służby weterynaryjne potwierdziły kolejne zakażenia u padłych dzików w powiatach opatowskim, ostrowieckim i starachowickim.
Sytuacja jest na tyle poważna, że region został objęty restrykcyjną „różową strefą”, co oznacza potężne zaostrzenie rygorów sanitarnych i falę kontroli.
Zaraza zbiera żniwo w lasach
Najnowsze przypadki groźnej choroby ujawniono na terenach leśnych w gminie Ożarów. Do makabrycznego odkrycia przyczyniły się specjalnie przeszkolone psy, które wywęszyły rozkładające się w gąszczu zwłoki zwierząt.
Były to pojedyncze sztuki. Były to stare truchła dzików, które zostały znalezione przez psy tropiące
– potwierdza Grzegorz Partyka, powiatowy lekarz weterynarii w Opatowie.
Opatowski kocioł zarazy płonie najmocniej – od początku roku w tym powiecie wykryto już 18 ognisk choroby, a wirusa potwierdzono u 34 padłych dzików. Pomór nie wybiera – w tym samym czasie wirus zaatakował także lasy w czterech innych gminach na terenie powiatów starachowickiego i ostrowieckiego. Weterynarze ostrzegają: na tę chorobę nie ma ani leku, ani szczepionki. Jeśli wirus wniknie do gospodarstwa, jedynym ratunkiem jest natychmiastowa likwidacja całego stada świń.
Różowa strefa strachu. Rolnicy pod lupą, myśliwi z zakazem patroszenia
Wykrycie kolejnych padłych sztuk natychmiast uruchomiło procedury kryzysowe. Województwo świętokrzyskie znalazło się w tzw. różowej strefie obostrzeń. Dla lokalnych hodowców oznacza to potężne uderzenie biurokratyczne i naloty kontrolerów.
Dla gospodarstw oznacza to większą liczbę kontroli weterynaryjnych, a dla myśliwych dodatkowe wymogi podczas polowań, między innymi konieczność przebierania się i transportowania tuszy dzika bez patroszenia go w lesie
– tłumaczy bezwzględne procedury Katarzyna Leszczyńska z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach.
Ponad 250 tysięcy sztuk poszło do piachu!
Władze starają się opanować sytuację za pomocą masowej eksterminacji zwierząt. Tylko w ubiegłym roku w Świętokrzyskiem w ramach odstrzałów sanitarnych i łowieckich zlikwidowano ponad 9 tysięcy dzików. Statystyki ministerialne porażają jeszcze bardziej – w ciągu ostatnich trzech lat w całej Polsce myśliwi wystrzelali ponad ćwierć miliona (250 tysięcy) tych zwierząt.
Mimo masowej rzezi, dziki wciąż stanowią ogromny problem. Nie dość, że roznoszą morderczego wirusa, to doszczętnie niszczą rolnikom uprawy kukurydzy, buraków i ziemniaków. Co gorsza, przetrzebione w lasach stada coraz śmielej szukają jedzenia w miastach – z plagą dzików na osiedlach od dłuższego czasu nie potrafią poradzić sobie m.in. mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej.
Marta Grasegger

