Maciej Bursztein oraz Dariusz Gacek pozostaną radnymi Kielc – to już pewne. Jednak kulisy, jakie wyłoniły się przy okazji prób wygaszenia ich mandatów, pokazują najgorsze, rynsztokowe oblicze kieleckiej polityki. Szczególnie w przypadku Burszteina – jednego z najaktywniejszych, bezkompromisowych radnych i jeszcze dwa lata temu, groźnego konkurenta prezydent Agaty Wojdy – cała sprawa od początku śmierdziała grubą, polityczną prowokacją.
Ktoś tak bardzo bał się niezależności Macieja Burszteina, zarówno politycznej, jak i finansowej, że postanowił odpalić wyssany z palca paszkwil. Efektu w postaci wygaszenia mandatu nie będzie, ale intencje zostały odkryte.
Tchórzliwy anonim z nieistniejącego maila
Cała hucpa wokół ewentualnego odebrania mandatów wybuchła na przełomie marca i kwietnia, kiedy do Rady Miasta „przypadkowo” spłynęły pisma rzekomych mieszkańców. Maciejowi Burszteinowi próbowano uszyć buty „nieobyczajnym wybrykiem”, który miał rzekomo godzić w powagę samorządu. Brzmiało groźnie? Tylko na papierze.
Prawda okazała się kompromitująca dla autorów tego donosu. Wniosek w ogóle nie trafi pod obrady, bo… był zwykłym, tchórzliwym fejkiem.
Dlatego, że jest to anonim. Mail podany na tym wniosku nie istnieje, a po sprawdzeniu okazało się, że podpisana osoba nie figuruje w spisie wyborców
– bezlitośnie obnaża kulisy prowokacji Maciej Jakubczyk, przewodniczący Rady Miasta Kielce.
Kielecki ratusz na szczęście nie dał się wciągnąć w tę brudną grę i odprawił politycznych cyngli z kwitkiem, stosując żelazną zasadę.
Oczywiście, że tak. Jeżeli pojawiają się anonimowe skargi – nawet na panią prezydent – to nie kierujemy ich do komisji skarg, wniosków i petycji. Zasada jest taka: nie rozpatrujemy anonimów
– podkreśla twardo Jakubczyk.
Komu przeszkadza silny i niezależny Bursztein?
Nie trzeba być geniuszem politologii, żeby połączyć kropki. Maciej Bursztein to polityk, którego w Kielcach nie da się „kupić” stanowiskiem w miejskiej spółce ani zastraszyć. Jest całkowicie niezależny finansowo i politycznie, co w kieleckim samorządzie dla wielu układów jest sytuacją skrajnie niewygodną. Jako jeden z najgłośniejszych recenzentów obecnej władzy, który w wyborach prezydenckich rzucił potężne wyzwanie Agacie Wojdzie, stał się naturalnym celem.
Kiedy brakuje merytorycznych argumentów do dyskusji na sesjach, w ruch idą najpopularniejsze i najbardziej obrzydliwe narzędzia: zakładanie fałszywych skrzynek mailowych, wymyślanie nazwisk i pisanie bzdurnych skarg. Ta żałosna próba zdyskredytowania radnego w oczach opinii publicznej spaliła jednak na panewce, a Bursztein wychodzi z tego starcia z jeszcze mocniejszym mandatem do patrzenia władzy na ręce.
Sprawa Gacka. Tu procedura ruszy, ale bez niespodzianek
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku drugiego radnego, Dariusza Gacka. Tutaj autorzy wniosku, tym razem realni, zarzucili mu konflikt interesów w związku z podjęciem pracy w miejskiej spółce. Wniosek Gacka, w przeciwieństwie do anonimu na Burszteina, przejdzie pełną procedurę urzędową, ale i tu sensacji nie będzie.
Do radnych trafi bowiem projekt uchwały o… odmowie wygaszenia mandatu. Żeby jednak nie robić niepotrzebnego zamieszania podczas najważniejszych czerwcowych głosowań, temat zostanie domknięty w wakacje.
Nad kwestią odebrania mandatu radnemu Dariuszowi Gackowi pochylimy się w lipcu, już po sesji absolutoryjnej, tak by nie zakłócać tych najważniejszych uchwał
– zapowiada przewodniczący Maciej Jakubczyk.
Najbliższa sesja Rady Miasta już 7 czerwca, ale jedno jest pewne: Maciej Bursztein zostaje na stanowisku i z pewnością nie zamierza milczeć. Kieleckie podziemie plotkarskie i autorzy fejkowych maili mogą już zacząć rwać włosy z głowy.
Piotr Zych

