Drogę do sklepu czy szkoły pokonywali w kilka minut. Teraz muszą nadrabiać nawet kilka kilometrów. Zamknięcie wiaduktu przy ulicy Pięknej w Skarżysku-Kamiennej sparaliżowało życie mieszkańców osiedla Podemłynek. Ci, którzy nie mają samochodu, zostali właściwie uwięzieni we własnej dzielnicy.
Wystarczyła jedna decyzja PKP Nieruchomości. Wiadukt – jedyne wygodne połączenie osiedla z resztą miasta – został zamknięty. Oficjalnie ze względów technicznych. Nieoficjalnie mieszkańcy mówią o latach zaniedbań.
Trzeba chodzić naokoło nawet po bułki rano. To jest nonsens. Dwa kilometry trzeba nadrabiać. Ja jeszcze mogę sobie poradzić, ale nie wszyscy mają samochody i to jest bardzo duży problem dla nas
– mówi w regionalnej telewizji Sławomir Gąska.
Dzieci wożone do szkoły, starsi zostają w domach
Po zamknięciu przeprawy na torowisku pojawiły się znaki zakazujące przejścia. Dla wielu to cios, bo najkrótsza droga do przychodni, apteki czy sklepu właśnie przestała istnieć.
Są ludzie po 85. roku życia i jak oni mają iść do lekarza?
– pyta retorycznie jedna z mieszkanek.
Rodzice biją na alarm. Dzieci, które jeszcze niedawno samodzielnie chodziły na lekcje, teraz muszą być wożone samochodem. Codzienna logistyka zamieniła się w wyzwanie.
Córka zawsze chodziła sama, teraz muszę ją wozić. Tak się tutaj zadziało, że jesteśmy zamknięci
– mówi w TVP Kielce Aneta Skorek.
Dzieci nie mają jak iść do szkoły, ponieważ muszą chodzić naokoło. Bardzo nam to utrudnia życie, dlatego prosimy o interwencję i o to, żeby ktoś się tym zajął
– dodaje Piotr Sieczka.
Zaniedbane obowiązki. „Najłatwiej było zamknąć”
Mieszkańcy Podemłynka nie kryją goryczy. To nie pierwszy raz, gdy wiadukt staje się niewidzialną barierą. Kilkanaście lat również go zamknięto. Po remoncie służył aż do teraz.
Gdyby ktoś wcześniej zajmował się konserwacją tego wiaduktu, nie byłoby tego problemu. Zaniedbano obowiązki, popękało kilka desek i najłatwiej było go zamknąć
– mówi jeden z mieszkańców.
Część osób, zdesperowana długą drogą, decyduje się na ryzykowne przechodzenie przez tory. Grozi za to mandat, ale frustracja bywa silniejsza od strachu przed karą.
Dla Krystyny Rurarz problemem okazały się nie tylko tory, ale też dzikie zwierzęta.
Chciałam wyjść do sklepu, ale psy bardzo ujadały. Wyszłam przed bramę, a tam było stado dzików. Zrezygnowałam, bo bałam się iść dalej do miasta
– opowiada.
PKP milczy. Miasto może tylko obiecać autobusy
Mieszkańcy wciąż nie wiedzą, co dalej z przeprawą. PKP Nieruchomości, właściciel obiektu, do tej pory nie odpowiedziało na pytania o plany remontowe lub ewentualną odbudowę.
Prezydent Skarżyska-Kamiennej Arkadiusz Bogucki przyznaje, że miasto ma związane ręce. Jedynym realnym wsparciem, jakie może zaoferować, jest poprawa komunikacji zbiorowej.
Będziemy starać się doprowadzić do tego, żeby więcej autobusów jeździło w tamtym kierunku i pomogło mieszkańcom. My sami nie możemy zrobić nic więcej. Zakładam, że PKP podjęło tę decyzję z powodów technicznych
– mówi.
Do czasu publikacji materiału PKP Nieruchomości nie ustosunkowało się do sprawy. Na razie mieszkańcy Podemłynka pozostają w komunikacyjnej pułapce. I czekają na kogokolwiek, kto ich z niej wyciągnie.
Edyta Olszewska

