Kompletnie pijany mężczyzna, uzbrojony w ostrą siekierę, urządził sobie regularną demolkę w środku dnia. Swoją potężną agresję postanowił wyładować na… wiacie przystankowej. Przerażeni świadkowie natychmiast zaalarmowali służby, a na miejsce z piskiem opon nadjechał policyjny patrol.
Szalony wandal próbował jeszcze ukryć niebezpieczne narzędzie, ale czujni mundurowi błyskawicznie obezwładnili napastnika. Teraz agresorowi grozi wieloletnia odsiadka w więziennej celi.
Pijacki amok z niebezpiecznym narzędziem
Do tych mrożących krew w żyłach scen doszło we wtorek. Oficer dyżurny starachowickiej policji otrzymał dramatyczne zgłoszenie o mężczyźnie, który z furią niszczył szybę na jednym z lokalnych przystanków autobusowych. Agresor nie przejmował się niczym i z całym impetem uderzał w konstrukcję wiaty. Na miejsce natychmiast wysłano funkcjonariuszy, którzy musieli działać bardzo szybko i zdecydowanie, ponieważ istniało realne zagrożenie dla postronnych osób.
Po przyjeździe na miejsce zdarzenia mundurowi od razu zauważyli podejrzanego, którego wygląd idealnie pasował do rysopisu podanego przez przerażonych świadków. Na widok radiowozu wandal wpadł w panikę. Asp. Paweł Kusiak z Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach relacjonuje, że mężczyzna został zatrzymany, a niebezpieczny przedmiot, który chwilę przed zatrzymaniem wyrzucił w pobliskie krzaki, został zabezpieczony przez funkcjonariuszy.
Na miejsce zdarzenia skierowany został policyjny patrol. Po przyjeździe, mundurowi zauważyli mężczyznę, którego wygląd był zgodny z opisem ze zgłoszenia. Został on zatrzymany, a niebezpieczny przedmiot, który chwilę przed zatrzymaniem wyrzucił w pobliskie krzaki, zabezpieczony przez funkcjonariuszy
– powiedział Portalowi Kieleckiemu.
Droga zabawa i widmo surowej kary
Szybko wyszło na jaw, co było powodem tak irracjonalnego i agresywnego zachowania. Wandalem okazał się 38-letni mieszkaniec Starachowic. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był kompletnie mroczony alkoholem. W chwili zatrzymania miał w swoim organizmie ponad półtora promila. Trzeźwienie w policyjnym areszcie okazało się dla niego wyjątkowo bolesne i kosztowne, bo konsekwencje jego czynu są porażające.
Mundurowi nie mieli dla pijanego chuligana żadnej litości. Asp. Paweł Kusiak informuje, że 38-latek, za zakłócanie porządku publicznego oraz posiadanie w miejscu publicznym niebezpiecznego przedmiotu z zamiarem jego użycia, został ukarany mandatami karnymi na łączną kwotę czterech tysięcy złotych. Na tym jednak jego kłopoty się nie kończą, ponieważ mężczyzna usłyszał także zarzut zniszczenia mienia. Straty materialne oszacowano na kwotę tysiąca złotych, ale prawdziwym dramatem dla zatrzymanego może okazać się wyrok sądu. Za ten bezmyślny chuligański wybryk grozi mu teraz do pięciu lat pozbawienia wolności.
Piotr Zych

