Ktoś w nocy zamienił ogrodzenie przy ulicy Seminaryjskiej w płótno pełne jadu. Hasła przeciwko Ukraińcom, obcokrajowcom i wulgaryzmy skierowane w stronę prezydentki Kielc. Teraz policja szuka sprawców, a w całym mieście zawrzało.
Funkcjonariusze nie mają łatwego zadania. Miejsce, gdzie pojawiły się napisy, nie jest objęte monitoringiem. To znaczy, że sprawcy mogli działać bezkarnie, a teraz szukanie ich to jak igła w stogu siana.
Spróbujemy dotrzeć do zapisu monitoringu. Samo miejsce nie było objęte monitoringiem, który pozwoliłby na szybsze wytypowanie sprawców
– mówi starszy aspirant Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Jedno jest pewne. Jeśli zostaną złapani, nie wywiną się z odpowiedzialności. Za znieważenie na tle narodowościowym grozi do trzech lat odsiadki.
„Dyskusja o autobusach ma odzwierciedlenie”
Tymczasem w ratuszu rozgrzana atmosfera. Prezydent Agata Wojda nie ma wątpliwości, że te napisy nie wzięły się znikąd. Mówi wprost, to efekt ostatnich emocji wokół autobusów dla ukraińskiej Winnicy.
Dyskusja o Ukrainie i komentarze, które się pojawiały, nawołujące do nienawiści i pewnych negatywnych działań, dzisiaj mają odzwierciedlenie w przestrzeni publicznej. Powinniśmy się zatrzymać i mieć naprawdę pogłębioną refleksję
– ocenia prezydent.
Jej słowa padają w momencie, gdy w mediach społecznościowych i na forach internetowych wrze. Jedni mówią o prowokacji, inni o przejawie rosnącej frustracji wobec polityki wschodniej.
Kto za tym stoi? Polityczne domysły
W radzie miasta nie brakuje głosów, że to nie przypadek. Że to nie wandale spod ciemnej gwiazdy, ale ludzie, którzy świadomie chcieli uderzyć w prezydent i w politykę miasta wobec Ukrainy.
Inni studzą emocje. Uważają, że to pojedynczy incydent, a doszukiwanie się spisku jest przesadzone.
Jedno jest pewne – napisy z Seminaryjskiej wystraszyły niejednego mieszkańca. W mieście, które od lat stara się być otwarte, takie hasła to jak policzek. I to wymierzony publicznie.
Czekając na sprawców
Policja nie mówi, czy ma już jakiegoś podejrzanego. Na razie trwają oględziny i analiza zapisów z okolicznych kamer. Czy sprawcy trafią za kratki? To zależy od tego, czy gdzieś się wychylą.
Miasto czeka. Na policyjny komunikat i na to, czy ktoś odważy się przyznać do autorstwa. Albo – czy ktoś wskaże palcem. W Kielcach atmosfera gęstnieje. I nie chodzi tylko o pogodę.
Edyta Olszewska

