Dzisiejsza sesja Rady Miasta to „być albo nie być” dla prezydent Agaty Wojdy. Głosowanie nad wotum zaufania i absolutorium zamieni się w rozliczenie jej dotychczasowych rządów. Z jednej strony murem za nią staje polityczne zaplecze, z drugiej padają ostre oskarżenia o rujnowanie potencjału gospodarczego miasta.
Nad wszystkim krąży widmo przedterminowego referendum i wściekły tłum protestujących związkowców z MPK, gotowych wyważyć drzwi urzędu.
Polityczna gilotyna na sali obrad
Aby utrzymać polityczny balans i uzyskać wotum zaufania oraz absolutorium z wykonania budżetu, Agata Wojda potrzebuje bezwzględnej większości, czyli dokładnie trzynastu szabel w Radzie Miasta. O ile głosowanie nad samym budżetem uchodzi w kuluarach za nudną formalność, o tyle wotum zaufania to już prawdziwe pole minowe, na którym każdy błąd może kosztować posadę.
Karty w tej bezwzględnej grze rozdaje między innymi przewodniczący Rady Miasta, Maciej Jakubczyk. Z jego ust nie słychać taryfy ulgowej. Samorządowiec przyznaje otwarcie, że techniczne wykonanie budżetu nie budzi większych kontrowersji, jednak w kwestii politycznego poparcia nie zamierza owijać w bawełnę.
Jakubczyk bez ogródek deklaruje, że sam zagłosuje przeciwko udzieleniu wotum zaufania prezydent Wojdzie. Zapowiada jednocześnie rządy twardej ręki podczas obrad, rygorystycznie pilnując, by radni skupili się wyłącznie na merytorycznym Raporcie o stanie gminy, o którym dyskutować będzie również czworo wyselekcjonowanych mieszkańców.
Twarda tarcza koalicji i miażdżący cios opozycji
W obronie atakowanej ze wszystkich stron prezydent staje największy klub w Ratuszu. Koalicja Obywatelska próbuje gasić pożary, zrzucając winę za miejskie porażki na złośliwość rzeczy martwych i urzędnicze absurdy wyższego szczebla. Przewodniczący klubu KO, Michał Piasecki, twardo argumentuje, że Agata Wojda zasługuje na pełne zaufanie, ponieważ realizuje swój program wyborczy i posiada najsilniejszy możliwy mandat od samych kielczan.
Tłumacząc brak widocznych sukcesów inwestycyjnych, Piasecki wskazuje palcem na Krajową Izbę Odwoławczą. Według niego to właśnie niezależne od miasta odwołania zablokowały kluczowe projekty, takie jak inkubator na Krakowskiej Rogatce czy Dolina Silnicy, podczas gdy miasto wciąż skutecznie ściąga zewnętrzne fundusze.
Tego sztucznego optymizmu kompletnie nie podziela Prawo i Sprawiedliwość, przypuszczając zmasowany atak. Radna Anna Jaworska-Dąbrowska z klubu PiS nie zostawia na polityce Ratusza suchej nitki, brutalnie punktując brak jakiejkolwiek wizji. Oskarża obecną władzę o to, że spycha Kielce z torów rozwoju, całkowicie ignorując kwestie gospodarcze, przyciąganie inwestorów i fundamentalne wsparcie dla biznesu. W ocenie opozycji to właśnie to gospodarcze lekceważenie napędza katastrofę demograficzną i dławi miejską kulturę oraz naukę.
Referendum na horyzoncie i wściekłość na ulicach
Stawka obrad jest gigantyczna. Jeśli Agata Wojda po raz drugi z rzędu nie otrzyma wotum zaufania, opozycja zyska potężną i morderczą broń polityczną – otwartą drogę do zorganizowania miejskiego referendum i odesłania pani prezydent z kwitkiem. Choć do odpalenia tego lontu potrzeba poparcia trzech piątych ustawowego składu rady, a chętnych do przewrotu wciąż oficjalnie brakuje, sam fakt wiszącego w powietrzu odwołania paraliżuje urzędnicze korytarze.
Edyta Olszewska

