Niedzielne popołudnie na kieleckim osiedlu zamieniło się w scenę jak z najlepszego filmu sensacyjnego. Spokój mieszkańców bloku przy ulicy Dąbrowskiej przerwał ogłuszający wybuch granatów hukowych i widok uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy Straży Granicznej. Kielecki parking stał się miejscem wielkiego uderzenia w siatkę przemytników przerzucających ludzi przez granicę z Białorusią.
Było tuż przed godziną 13:00, niedziela 28 czerwca. Mieszkańcy bloków przy ul. Dąbrowskiej 5 i 8 jeszcze nie przypuszczali, że za chwilę przeżyją chwile grozy. Nagle ciszę rozdarł ogłuszający huk. Wielu świadków w pierwszej chwili było pewnych, że padły strzały z broni palnej! Na miejscu natychmiast zaroiło się od uzbrojonych funkcjonariuszy, którzy z niezwykłą precyzją ruszyli do ataku.
Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, to nie była strzelanina, a precyzyjnie zaplanowana operacja. Służby użyły granatów hukowych, aby błyskawicznie obezwładnić poszukiwanego mężczyznę. Funkcjonariusze wpadli do mieszkania jak burza – podejrzany nie miał żadnych szans na reakcję.
Ciemne interesy na polsko-białoruskiej granicy
Akcja w Kielcach to nie był przypadek. Jak wynika z naszych ustaleń, to efekt szeroko zakrojonego śledztwa prowadzonego przez Podlaski Oddział Straży Granicznej na zlecenie prokuratury. Sprawa jest poważna – chodzi o zorganizowany przemyt ludzi przez granicę polsko-białoruską! Zatrzymani obywatele Ukrainy mieli być kluczowymi ogniwami w tym przestępczym procederze.
Ppor. Michał Bury, rzecznik Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, potwierdził Portalowi Kielecekiemu, że operacja miała miejsce, jednak dla dobra toczącego się śledztwa prokuratura trzyma szczegóły w ścisłej tajemnicy. Wiemy jedno, że podejrzanym grozi teraz długa odsiadka. Za udział w przemycie ludzi kodeks przewiduje karę nawet do 8 lat pozbawienia wolności!
Dramat podczas zatrzymania
Emocje były tak ogromne, że nie obeszło się bez interwencji medycznej. Kobieta towarzysząca zatrzymanemu mężczyźnie na widok szturmu poczuła się fatalnie. Na miejsce wezwano karetkę, która zabrała ją do szpitala. Po szybkim przebadaniu i udzieleniu pomocy, została wypisana i trafiła prosto w ręce funkcjonariuszy.
Według naszych nieoficjalnych informacji, oboje zatrzymani to już przeszłość dla Kielc. Trafią prosto do placówki Straży Granicznej w Białowieży, gdzie czekają ich kolejne przesłuchania w tej głośnej sprawie. Czy to koniec wielkiej siatki przemytników? Śledczy na razie milczą, ale jedno jest pewne, na Dąbrowskiej długo nie zapomną tego niedzielnego popołudnia.
Zuzanna Rolka

