Wystarczyła jedna iskra, by spokojny wypad nad zalew Lubianka zamienił się w pole bitwy. W bójce między młodymi Polakami a Ukraińcami w ruch poszło ostrze. Na miejsce błyskawicznie pędziły karetki i policyjne radiowozy. Czy to koniec bezpiecznych wieczorów nad starachowickim zalewem?
Wszystko działo się błyskawicznie, chwilę po godzinie 22:00. Grupy młodych ludzi odpoczywających nad zalewem wdały się w ostrą wymianę zdań. Zamiast rozejść się w spokoju, emocje wzięły górę. W ułamku sekundy sielankowy klimat prysnął, a w ruch poszły pięści. Jak wynika z nieoficjalnych, ale wstrząsających informacji, jeden z uczestników tej awantury nie wytrzymał i wyciągnął nóż!
Na miejscu rozpętało się piekło. Przerażeni świadkowie wzywali pomoc, a na miejsce natychmiast skierowano patrole policji, Straży Miejskiej oraz zespół ratownictwa medycznego. Kiedy służby dotarły nad wodę, zastały chaos. Poszkodowany mężczyzna z ranami ciętymi wymagał natychmiastowej interwencji ratowników.
Policja nie ma litości: „Sprawcy grozi do 5 lat więzienia!”
Funkcjonariusze ze Starachowic od razu zabezpieczyli teren, a śledczy zaczęli „przesłuchiwać każdego, kto choćby stał obok”. Sprawa jest traktowana priorytetowo i niezwykle poważnie.
Wezwanie dotyczyło bójki, w której uczestniczyło kilka osób. Dochodzenie prowadzone jest w kierunku artykułu 158 kodeksu karnego
– informuje Portal Kielecki aspirant Paweł Kusiak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach.
Dla sprawców oznacza to potężne kłopoty. Udział w bójce to przestępstwo, za które grozi od 3 miesięcy do nawet 5 lat odsiadki! Jeśli jednak obrażenia poszkodowanego okażą się poważniejsze, sąd może być jeszcze surowszy. Funkcjonariusze obecnie analizują ślady i ustalają, kto dokładnie chwycił za nóż i kto był prowodyrem tej krwawej awantury.
Czy Lubianka stała się miejscem niebezpiecznym?
Mieszkańcy Starachowic są w szoku. Lubianka, która miała być wizytówką miasta, staje się miejscem, gdzie wieczorne wyjście kończy się wizytą w szpitalu? Internauci już teraz grzmią w mediach społecznościowych, domagając się częstszych patroli i stanowczej reakcji władz miasta. Czy kolejne wakacyjne weekendy będą równie niebezpieczne? Jedno jest pewne, że po tej sobocie wielu mieszkańców dwa razy zastanowi się, czy wybrać się nad zalew po zmroku.
Edyta Olszewska

