Mieszkańcy cenią Świętokrzyskie za spokój, zieleń i bezpieczeństwo, ale wielu z nich nie widzi tu dla siebie zawodowej przyszłości. Aż 49 proc. deklaruje, że gdyby znalazło lepszą pracę i miało odpowiednie możliwości finansowe, chętnie przeniosłoby się w inne miejsce. Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda ocena jakości życia – pod tym względem Świętokrzyskie wyraźnie odstaje od średniej krajowej.
Takie wnioski płyną z raportu „To my. Lokalnie 2026” portalu Nieruchomości-online.pl. Badanie przeprowadzono na grupie ponad 4 tys. Polaków, pytając ich nie tylko o to, jak oceniają miejsce zamieszkania, ale również gdzie chcieliby żyć i co mogłoby skłonić ich do przeprowadzki.
Dane dla województwa świętokrzyskiego pokazują dość wyraźny paradoks. Mieszkańcom podoba się ich bezpośrednie otoczenie, doceniają tereny zielone i poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie znaczna część z nich deklaruje gotowość do wyjazdu.
Świętokrzyskie na końcu zestawienia
Ogólne warunki życia w województwie pozytywnie ocenia 59 proc. badanych. Na pierwszy rzut oka wynik nie wydaje się dramatycznie niski, dopóki nie zestawi się go ze średnią dla całej Polski. Ta wynosi 71 proc.
Jeszcze mocniej różnicę widać przy innym pytaniu. Zaledwie 33 proc. mieszkańców Świętokrzyskiego zgodziło się ze stwierdzeniem: „po prostu lubię to miejsce i dobrze mi się tu żyje”. Według raportu jest to najniższy wynik spośród wszystkich województw.
Skąd tak słabe oceny?
Czynnikiem, który decyduje o tym, czy jesteśmy zadowoleni, czy nie, jest gospodarka i rynek pracy. Widać to również w badaniach dotyczących młodych ludzi. Dla nich nie ma tu satysfakcjonujących perspektyw rozwoju, dobrze płatnej pracy, możliwości pracy w międzynarodowych zespołach czy awansu zawodowego
– ocenia dr Magdalena Piłat-Borcuch, socjolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.
Lubią swoje miasto, ale pracy chcą szukać gdzie indziej
To właśnie rynek pracy wyrasta z badania na jeden z najpoważniejszych problemów regionu.
Aż 47 proc. mieszkańców planuje szukać zatrudnienia poza swoim obecnym miejscem zamieszkania, a 29 proc. deklaruje zamiar przeprowadzki w ciągu najbliższych dwóch lat.
Najbardziej wymowna jest jednak odpowiedź na pytanie uzależniające przeprowadzkę od możliwości zawodowych i finansowych. 49 proc. mieszkańców województwa przyznaje, że mając lepszą pracę i pieniądze, chętnie wyjechałoby ze Świętokrzyskiego.
Nie oznacza to oczywiście, że połowa regionu rzeczywiście zacznie się pakować. Badanie opisuje deklaracje i nastroje, a nie konkretne decyzje migracyjne. Zdaniem ekspertów same odpowiedzi powinny być jednak sygnałem ostrzegawczym.
To jest smutny obraz z tych danych, choć nie zapominajmy, że są to deklaracje i niekoniecznie muszą zamienić się w rzeczywistość. Pokazują jednak, że nastroje społeczne są nieciekawe
– mówi prof. Marek Leszczyński, ekonomista z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.
Jak dodaje, słabość lokalnego rynku pracy nie pojawiła się dziś. Od lat problemem pozostają zarówno wysokość wynagrodzeń, jak i ograniczone możliwości zawodowego rozwoju.
Dlaczego w Świętokrzyskiem trudno o lepiej płatną pracę?
Jedną z odpowiedzi daje struktura regionalnej gospodarki. Dominują w niej mikro- i małe przedsiębiorstwa. Są niezwykle ważne dla lokalnego rynku, ale ich możliwości inwestycyjne i płacowe są z natury bardziej ograniczone niż w przypadku dużych firm i międzynarodowych koncernów.
To przekłada się na liczbę ofert dla specjalistów, wysokość pensji, możliwości awansu czy dostęp do pracy przy wykorzystaniu nowych technologii.
Świętokrzyskie ma też specyficzne położenie. Stosunkowo niedaleko znajdują się cztery znacznie większe rynki pracy: Warszawa, Kraków, Łódź i aglomeracja śląska.
Odległość do tych aglomeracji jest nieduża, co zachęca do wyprowadzki, a jednocześnie zniechęca potencjalnych dużych inwestorów do lokowania tutaj pieniędzy
– zauważa prof. Leszczyński.
W praktyce region musi więc konkurować o mieszkańców z ośrodkami, które oferują znacznie większy rynek pracy i więcej możliwości rozwoju.
Kielczanie chcą na wieś? Niekoniecznie
Ciekawy obraz przynoszą odpowiedzi mieszkańców Kielc. Aż 39 proc. z nich rozważa przeprowadzkę na wieś. Można byłoby więc sądzić, że kielczanie marzą o domu z dala od miasta.
Kiedy jednak autorzy badania usunęli z równania pieniądze, sytuacja całkowicie się zmieniła. Respondentów zapytano, gdzie chcieliby mieszkać, gdyby mogli pozwolić sobie na wszystko. Wsi nie wskazał nikt. 28 proc. wybrałoby spokojną dzielnicę dużego miasta, a 26 proc. jego centrum.
Zdaniem dr Magdaleny Piłat-Borcuch odpowiedzi te pokazują przede wszystkim konsekwencje sytuacji na rynku nieruchomości.
Chcielibyśmy żyć w dużym mieście, ale mieć spory apartament albo dom. A ponieważ nas na to nie stać, to szukamy innego rozwiązania. Wybieramy dom pod miastem, bo kosztuje podobnie co mieszkanie w Kielcach
– tłumaczy socjolog.
Przeprowadzka pod miasto nie zawsze jest więc realizacją marzenia o wiejskim życiu. Dla części mieszkańców może być po prostu ekonomicznym kompromisem między oczekiwaną przestrzenią a ceną nieruchomości.
Jest też druga strona. Kielczanie wysoko oceniają swoje otoczenie
Raport nie przedstawia Świętokrzyskiego wyłącznie w ciemnych barwach. Co ciekawe, tam, gdzie pytania dotyczą codziennego otoczenia, wyniki są znacznie lepsze.
Mieszkańcy regionu wysoko oceniają dostępność sklepów i usług, tereny zielone oraz bezpieczeństwo.
Jeszcze wyraźniej widać to w Kielcach. 83 proc. badanych jest zadowolonych ze swojej najbliższej okolicy, a 80 proc. dobrze ocenia nieruchomość, w której mieszka. 77 proc. pozytywnie ocenia tereny rekreacyjne, natomiast 80 proc. – dostęp do kultury.
I właśnie tutaj ujawnia się najciekawszy wniosek z badania. Problemem Świętokrzyskiego nie musi być to, jak się tutaj żyje, ale to, czy można tutaj zbudować zawodową i finansową przyszłość.
Mieszkańcy doceniają ciszę, zieleń, bezpieczeństwo i swoje najbliższe otoczenie. Jednocześnie niemal co drugi deklaruje gotowość do wyjazdu, jeśli gdzie indziej pojawi się lepsza praca.
Dla władz regionu i samorządów to być może najważniejszy sygnał płynący z całego raportu. Sama poprawa przestrzeni publicznej czy jakości usług nie wystarczy, jeśli mieszkańcy będą musieli szukać perspektyw zawodowych poza województwem.
R.B.

