Szalik Korony, wspólne zdjęcie i kilka zdań o przyszłości Kielc – miała być sympatyczna relacja ze spotkania ze znanym dziennikarzem. Wyszło trochę inaczej. Wpis przewodniczącego Rady Miasta Kielce Macieja Jakubczyka zasypały komentarze przypominające, że jego gość chwilę wcześniej stracił prawo jazdy za pędzenie 110 km/h przez świętokrzyską miejscowość. A sam Jakubczyk najwyraźniej nie może ostatnio narzekać na brak internetowych przygód.
Maciej Jakubczyk, przewodniczący Rady Miasta Kielce, pochwalił się w mediach społecznościowych spotkaniem z Krzysztofem Stanowskim. Znany dziennikarz i twórca Kanału Zero pojawił się w regionie, a Jakubczyk wykorzystał okazję do rozmowy i wręczenia mu szalika Korony Kielce.
Zdjęcie trafiło oczywiście na Facebooka.
Dziś w Kielcach Krzysztof Stanowski! Wręczyłem mu szalik Korona Kielce i wykorzystałem okazję, żeby zamienić kilka zdań na temat miasta. Nie tylko o tym, co ładnie wygląda na zdjęciach, ale też o problemach, które znamy tu wszyscy
– relacjonował przewodniczący.
Dodał, że „Kielce warto pokazywać szerzej”, a wpis zakończył zaproszeniem Stanowskiego na Exbud Arenę.
Był tylko jeden problem. Internauci mieli akurat w pamięci zupełnie inne wydarzenie z wizyty dziennikarza w Świętokrzyskiem.
Szalik Korony i 110 km/h w Odrowążu
Krzysztof Stanowski podczas pobytu w regionie został zatrzymany przez drogówkę w Odrowążu. W terenie zabudowanym jechał 110 km/h, czyli o 60 km/h za szybko. Skończyło się mandatem w wysokości 3 tys. zł, 13 punktami karnymi oraz zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące. Stanowski opisał później całe zdarzenie w swoim stylu.
Jak dzisiaj jechałem za autokarem do Wąchocka, to minąłem jakąś małą miejscowość i przyspieszyłem. Jakieś 10 metrów przed znakiem „koniec terenu zabudowanego” mnie capnęli i było 110
– relacjonował.
Co ciekawe, nie próbował przekonywać, że nic się nie stało. Internauci szybko odkopali jego wcześniejszą wypowiedź, w której bardzo dosadnie krytykował kierowców przekraczających prędkość.
Stanowski odpowiedział krótko: „Sama prawda na tym nagraniu. A że i ja byłem dziś debilem? No tak”.
„Naprawdę pan się tym chwali?”
O ile Stanowski przyjął swoją wpadkę z dystansem, o tyle zdjęcie z przewodniczącym kieleckiej rady miasta wywołało zupełnie inną dyskusję. Komentujący nie podzielili entuzjazmu Jakubczyka.
„To ty dajesz szalik Korony gościowi, który przed chwilą stracił prawo jazdy na 3 miesiące za jazdę po świętokrzyskich drogach jak pirat?”
– napisał jeden z internautów.
Inny pytał:
„To Stanowski jest osobą, której przedstawia się problemy miasta? A kim on jest? Ludzie, bez jaj…”.
Kolejny komentarz uderzał już bezpośrednio w przewodniczącego:
„No to wybrali sobie reprezentanta miasta niezłego, dla którego problemem jest farba na chodniku, a autorytetem influencer z YouTube’a”.
„Naprawdę Pan się tym chwali, że strzelił fotę ze Stanowskim? Z całym szacunkiem, ale nie ma czym!”
– dorzuciła kolejna komentująca.
Najkrótsza diagnoza była jednak chyba najbardziej dotkliwa:
„Ale ma pan słabą passę, panie Jakubczyk”.
Jakubczyk rzeczywiście ma ostatnio „szczęście” do Facebooka
Komentarz o słabej passie nie wziął się znikąd. Kilka dni wcześniej o przewodniczącym Rady Miasta Kielce zrobiło się głośno za sprawą innego wpisu. Jakubczyk opublikował nagranie żółto-niebieskiego malowania przy ulicy, uznając je za flagę Ukrainy. Nie szczędził przy tym mocnych słów.
Trzeba zadać sobie pytanie, jaki kretyn to namalował. Czemu to miało służyć?
– mówił na nagraniu.
Dalej zastanawiał się m.in., czy rzekoma flaga miała „wzbudzić publiczną nagonkę na Ukrainę”. Problem polegał na tym, że żadnej ukraińskiej flagi tam nie było. Żółty i niebieski były elementami niedokończonego oznakowania drogowego.
Tamten wpis również wywołał falę komentarzy i kpin. Teraz przewodniczący chciał pokazać spotkanie ze znanym dziennikarzem i rozmowę o Kielcach, ale ponownie dyskusja potoczyła się zupełnie innym torem.
Stanowski przyjechał do Świętokrzyskiego. Wyjedzie bez prawa jazdy
W całej historii to zresztą właśnie przygoda Stanowskiego jest najbardziej niecodzienną pamiątką z jego wizyty w regionie. Dziennikarz nie tylko przyjął szalik Korony i rozmawiał o Kielcach. Zaliczył też kosztowne spotkanie ze świętokrzyską drogówką.
Co więcej, mandat w wysokości 3 tys. zł uznał za karę, która w jego przypadku nie będzie szczególnie dotkliwa.
Gdybym dostał 200 000 złotych mandatu, zabolałoby zupełnie inaczej
– stwierdził, nawiązując do pomysłu uzależniania wysokości mandatów od dochodów.
Jakubczyk napisał natomiast pod wspólnym zdjęciem: „Szalik zobowiązuje”.
Robert Bagiński

