Koalicja Obywatelska od lat robi z rosyjskich powiązań jeden z najcięższych zarzutów wobec swoich politycznych przeciwników. Teraz niewygodne pytania padają pod adresem jej kieleckich działaczy. PiS domaga się wyjaśnień w sprawie firmy, w której pracuje wiceszefowa lokalnych struktur ugrupowania Kamila Wojda-Misiuda, a której sprzęt – jak ustaliła „Gazeta Polska” – trafiał do Rosji również po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.
Sprawa, którą jako pierwsza opisała „Gazeta Polska”, wyszła już daleko poza biznes Rolmex-Misiuda. W Kielcach stała się problemem politycznym, bo z firmą związana jest Kamila Wojda-Misiuda – miejska radna, przewodnicząca Komisji Edukacji, Kultury i Sportu oraz wiceprzewodnicząca lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej. Prywatnie jest żoną prezesa przedsiębiorstwa Karola Misiudy.
Politycy PiS zorganizowali przed kieleckim ratuszem konferencję i domagają się pełnego wyjaśnienia sprawy.
Jako świętokrzyscy parlamentarzyści, samorządowcy i radni oczekujemy pełnego wyjaśnienia informacji dotyczących działalności firmy związanej z wiceszefową kieleckiej KO Kamilą Wojdą-Misiudą i jej mężem Karolem Misiudą
– mówiła Anna Krupka, poseł i liderka świętokrzyskiego Prawa i Sprawiedliwości.
PiS: mieszkańcy mają prawo wiedzieć
Politycy opozycji wskazują przede wszystkim na odbiorców, do których miał trafiać sprzęt.
Na liście nabywców tego sprzętu są choćby rosyjskie instytucje administracji publicznej, jak choćby Kaliningrad Melioracje
– mówiła Krupka.
Po konferencji parlamentarzystka napisała jeszcze mocniej:
„Ta sprawa nie powinna zostać przemilczana. Mieszkańcy Kielc i całego regionu mają prawo wiedzieć, jakie były fakty i kto miał o nich wiedzę”.
PiS zapowiada więc kolejne pytania. Mają one trafić m.in. do prezydent Kielc Agaty Wojdy w sprawie jej relacji z Wojdą-Misiudą oraz do rzecznika rządu Adama Szłapki. Politycy chcą ustalić także okoliczności wcześniejszego wejścia Karola Misiudy do rady nadzorczej Industrii, w której zasiadał przez nieco ponad rok.
Radna KO: „Nie wiem, jak kosiarki mogą się przyczynić do wspierania Putina”
Sama Wojda-Misiuda odpiera polityczne uderzenie. Podkreśla, że w przedsiębiorstwie nie odpowiada za eksport, a jej praca ma polegać m.in. na tłumaczeniu instrukcji obsługi.
Mówimy o kosiarkach, to też jest ważne. To są sprzęty rolnicze, koszą trawę. Nie wiem, jak kosiarki mogą się przyczynić do wspierania Putina
– komentuje radna.
I właśnie ta argumentacja może budzić polityczne emocje. Spór nie dotyczy przecież wyłącznie technicznego zastosowania maszyny. PiS stawia pytanie o samą zasadę prowadzenia biznesu na rosyjskim rynku w czasie, gdy Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie, a politycy KO wyjątkowo ostro rozliczają swoich przeciwników z jakichkolwiek rosyjskich kontaktów.
PiS uderza również w polityczną pozycję Wojdy-Misiudy
Dla kieleckiego PiS sprawa ma jednak drugi wymiar. Wojda-Misiuda nie jest szeregową działaczką lokalnej polityki – pełni funkcję w Radzie Miasta i w strukturach KO.
Wątpliwą się staje pozycja pani radnej jako przewodniczącej Komisji Kultury i Edukacji w Radzie Miasta
– ocenił Arkadiusz Ślipikowski, radny PiS.
Prezes kontrowersyjnej firmy i mąż radnej, Karol Misiuda, uważa natomiast wciąganie żony do sprawy za niedopuszczalne. Wskazuje, że pracuje ona w przedsiębiorstwie od niespełna roku i obecnie przebywa na urlopie związanym z narodzinami dziecka.
Mogę to skomentować tylko tak: jest to poniżej wszelkiej krytyki
– stwierdził.
Politycznie to dla KO wyjątkowo niewygodna sprawa
Nie ma obecnie podstaw, by na podstawie przedstawionych informacji zarzucać firmie złamanie sankcji. Polityczny problem jest jednak inny: sprzęt przedsiębiorstwa związanego rodzinnie i zawodowo z prominentną kielecką radną KO trafia na rosyjski rynek, a firma nie zamierza obecnie rezygnować z tego kierunku sprzedaży.
To daje PiS paliwo do postawienia pytania o standardy, które Koalicja Obywatelska stosuje wobec swoich przeciwników i wobec własnego środowiska.
Robert Bagiński

