Wszyscy w Kielcach mają świadomość, że to nie jest zwykły mecz, ale prawdziwy „finał” o ligowy byt. Już dzisiaj, Korona Kielce stanie przed najważniejszym wyzwaniem obecnego sezonu. Na własnym stadionie Złocisto-Krwiści podejmą Piasta Gliwice w starciu, które może ostatecznie odgonić widmo spadku lub wpędzić miasto w furię i strach.
Trener Jacek Zieliński stawia sprawę jasno:
Wszystkie ręce na pokład!
Wszyscy jednak zastanawiają się, czy kielecki charakter wystarczy, by złamać fatalną passę przeciwko gliwiczanom, którzy są w tym sezonie silni.
Tymczasem, sytuacja w tabeli jest napięta jak struna, bo po ostatnim remisie z GKS-em Katowice, Korona ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Tabela jest tak płaska, że jeden błąd może kosztować miejsce w elicie, ale jedno zwycięstwo, jak mówi trener Zieliński, da drużynie upragniony komfort i spokój.
Presja, która miażdży
W kieleckiej szatni nikt nie udaje, że jest lekko. Wiktor Długosz szczerze przyznaje, że zespół czuje ogromne „ciśnienie”. Zawodnicy wiedzą, że przed nimi cztery decydujące starcia, a mecz z Piastem to pierwszy z serii finałów.
Skłamałbym, gdybym nie powiedział, że nie ma presji, ale nasz zawód jest taki, że musimy sobie z nią umieć poradzić
– deklaruje skrzydłowy.
Koroniarze pokazali już w tym sezonie, że potrafią grać z „nożem na gardle” i na to samo liczą w piątek.
Powrót kluczowych graczy
Dobrą wiadomością dla kibiców jest powrót do kadry Tamaru Svetlina oraz Antonina. Nieobecność Hiszpana w ostatnim meczu wywołała sporo plotek, ale Jacek Zieliński wyjaśnił sprawę w poruszający sposób.
Antonin został w szpitalu z ciężarną żoną, która zmagała się z problemami zdrowotnymi.
Zachowaliśmy się przyzwoicie, po ludzku. Pozwoliliśmy mu zostać z rodziną
– tłumaczy szkoleniowiec.
Teraz piłkarz wraca do gry, a jego sportowa złość może być kluczowa w walce o punkty.
Klatwa własnego stadionu
Statystyki są jednak bezlitosne i mogą spędzać sen z powiek kieleckim fanom. Korona nie pokonała Piasta u siebie od… listopada 2018 roku! Co gorsza, tegoroczna forma na Exbud Arenie pozostawia wiele do życzenia – Złocisto-Krwiści wygrali tylko dwa z sześciu domowych spotkań tej wiosny i to jedynie z najsłabszymi ekipami w lidze.
Gliwiczanie przyjeżdżają po efektownym rozbiciu Arki Gdynia i choć grają bez nominalnego napastnika, ich styl jest zabójczo skuteczny. Korona zapowiada jednak, że nie straci rozumu i nie będzie „kopać na oślep”. Liczy się tylko zwycięstwo – nieważne, czy w ładnym stylu, czy po brzydkiej walce.
Marta Grasegger

