Zdanie egzaminu na prawo jazdy w Kielcach może zależeć nie tylko od umiejętności przyszłego kierowcy, ale również od tego, na jakiego egzaminatora trafi. Tak przynajmniej wynika z relacji instruktorów nauki jazdy i dokumentów opisanych przez portal brd24.pl. W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Kielcach ujawniono przypadki, w których kandydaci mieli otrzymywać negatywne wyniki za sposób ruszania na wzniesieniu czy jazdę po łuku. Sprawa wywołała poważne kontrowersje, a niektóre egzaminy zostały unieważnione.
Jeden egzaminator, 50 procent zdawalności. Inny – zaledwie 18 procent
Różnice w wynikach egzaminów praktycznych przeprowadzanych przez poszczególnych egzaminatorów są uderzające. Z danych WORD Kielce za 2025 rok, do których dotarł portal brd24.pl, wynika, że u niektórych egzaminatorów zdawała mniej więcej połowa kandydatów. U innych pozytywny wynik uzyskiwało zaledwie 18 procent osób.
Same statystyki nie przesądzają o nieprawidłowościach, jednak w połączeniu z relacjami instruktorów wzbudziły pytania o jednolitość stosowanych kryteriów. Według jednego z instruktorów ten sam manewr mógł zostać oceniony zupełnie inaczej w zależności od osoby przeprowadzającej egzamin.

Problem z ruszaniem pod górę. Wystarczył chwilowy uślizg kół?
Jedna z opisanych spraw dotyczyła ruszania na wzniesieniu. Według relacji przedstawionych przez brd24.pl egzaminator miał uznawać za błąd nawet chwilowe zabuksowanie kół samochodu. W efekcie kursant otrzymywał negatywny wynik, mimo że pojazd nie cofnął się w sposób przekraczający dopuszczalną granicę.
Przepisy dotyczące tego zadania wskazują, że samochód nie może cofnąć się o więcej niż 20 centymetrów, a silnik nie powinien zgasnąć. Nie wymieniają natomiast chwilowego uślizgu kół jako samodzielnej podstawy do zakończenia egzaminu z wynikiem negatywnym.
W jednej ze spraw nagranie z egzaminu nie potwierdziło zastrzeżeń egzaminatora. Marszałek województwa unieważnił ten egzamin oraz dwa inne dotyczące podobnego problemu.
Egzaminator wymagał wciskania gazu podczas jazdy po łuku
Kolejna kontrowersja dotyczyła popularnego manewru jazdy po łuku. W tym przypadku egzaminator miał wymagać od kursantów naciskania pedału przyspieszenia podczas ruszania. Problem w tym, że niektóre nowoczesne samochody potrafią samodzielnie zwiększać obroty silnika podczas puszczania sprzęgła, dzięki czemu pojazd może poruszać się bez wciskania gazu.
Jeden z egzaminów w tej sprawie został unieważniony przez marszałka województwa, a decyzję podtrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Sprawa trafiła jednak do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach, który uchylił wcześniejsze rozstrzygnięcia. Później o interpretację przepisów zapytano Ministerstwo Infrastruktury. Resort wskazał, że przepisy nie wymagają, aby wzrost obrotów silnika następował wyłącznie poprzez użycie pedału gazu. Liczy się efekt pozwalający na prawidłowe i płynne wykonanie zadania.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Urząd Marszałkowski, w 2026 roku unieważniono jeszcze dwa egzaminy przeprowadzone przez tego samego egzaminatora z powodu podobnych wątpliwości.
Instruktorzy mówią również o innych problemach
Według relacji instruktorów opisanych przez brd24.pl kontrowersje nie ograniczały się wyłącznie do jazdy po łuku i ruszania pod górę. Pojawiły się również zarzuty dotyczące sposobu wydawania poleceń podczas przygotowania do jazdy. Jeden z instruktorów opisał sytuację, w której egzaminator miał nie przekazywać kolejnych instrukcji po wykonaniu przez kursanta pierwszego zadania. W rezultacie zdający mógł nie wiedzieć, że powinien przejść do następnego etapu przygotowania samochodu.
Są to relacje instruktorów, a nie prawomocnie potwierdzone ustalenia dotyczące wszystkich egzaminatorów kieleckiego ośrodka. Z dostępnych informacji wynika, że część środowiska szkoleniowego próbowała zwracać uwagę na sposób oceniania kandydatów, jednak spory między instruktorami a egzaminatorami miały narastać.
Kielecki WORD ma również problem ze zdawalnością
Na trudności przyszłych kierowców wskazywały już wcześniej statystyki. Jak informowało Radio Kielce w marcu 2026 roku, zdawalność egzaminu praktycznego w kieleckim WORD za pierwszym podejściem wynosiła nieco ponad 33 procent. Dla porównania średnia krajowa oscylowała wówczas wokół 41 procent.
Oznacza to, że w Kielcach egzamin za pierwszym razem zdawała mniej więcej co trzecia osoba. Koszt kolejnego podejścia również nie jest bez znaczenia – według danych przytoczonych przez rozgłośnię egzamin praktyczny kosztował 237 zł.
Czy egzaminy na placu manewrowym czekają zmiany?
Dyskusja o sposobie oceniania kandydatów wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą systemu egzaminowania przyszłych kierowców. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianami, które mają przebudować zasady szkolenia i sprawdzania umiejętności osób ubiegających się o prawo jazdy. Jednym z rozważanych kierunków jest rezygnacja z obowiązkowej części egzaminu praktycznego na placu manewrowym dla kategorii B.
Na razie jednak kandydaci nadal muszą mierzyć się z obowiązującymi zadaniami, a sprawa kieleckiego WORD pokazuje, jak istotne jest stosowanie jednakowych i zgodnych z przepisami kryteriów oceniania. Dla osób zdających prawo jazdy stawką jest nie tylko wynik egzaminu, ale także kolejne opłaty, stres i konieczność ponownego przygotowania się do testu.
Źródło: brd24.pl, Radio Kielce, TVP Kielce

