W porze zimowej mieliśmy wątpliwości, czy ta firma w ogóle istnieje. Teraz jednak Miejski Zarząd Dróg wrzucił wyższy bieg i ruszył w miasto, a dokładniej na wojnę z dziurami, które po zimie zrobiły z kieleckich dróg „ser szwajcarski”. Na pierwszy ogień poszła ulica Zagórska, gdzie ciężki sprzęt pojawił się pod osłoną nocy.
To jednak ma być dopiero początek, bo jak powiedziano Portalowi Kieleckiemu w MZD, drogowcy mają długą listę „pacjentów” i za kilka tygodni drogi mają lśnić.
Ekspresowa robota na Zagórskiej. Kilka dni i po krzyku!
Tak więc kierowcy z Zagórskiej mogą już odetchnąć. Drogowcy nie bawili się w półśrodki, bo zamiast łatania pojedynczych dziur, które wypadają po pierwszym deszczu, wjechali z frezarkami.
Na efekty tej pracy nie trzeba było czekać długo. Blisko 180 metrów świeżutkiego, gładkiego asfaltu już dzisiaj cieszy oko oraz opony kieleckich samochodów. Specjaliści wycięli stary, spękany „ser szwajcarski” i wylali nową warstwę bitumu. Nie jest to co prawda generalny remont z wymianą krawężników, ale na tych odcinkach, które nie nadają się do wielkiej modernizacji, to prawdziwe wybawienie dla zawieszeń naszych aut.
Lista wstydu jest długa!
MZD nie zamierza chować maszyn do garażu i na Zagórskiej się nie skończy. Dobre wieści z MZD są takie, że drogowcy już ostrzą zęby na kolejne ulice, gdzie jazda przypomina przeprawę przez poligon. W najbliższych dniach ekipy remontowe pojawią się na ulicach: Starodomaszowskiej, Kościuszki oraz Bodzentyńskiej
A to wciąż nie koniec, bo w kolejce do „asfaltowego liftingu” stoją już ulice: Źródłowa, Al. Na Stadion, Grunwaldzka oraz Szczepaniaka.
Recepta na dziury: Sfrezować i wylać!
Tak zwane remonty cząstkowe to szybka medycyna ratunkowa dla dróg. Więc nie ma tu grzebania w rurach ani ustawiania studzienek, bo drogowcy wchodzą na odcinek ok. 100-150 metrów, zdzierają to, co zniszczone, i kładą nową „dywanik”. Cała operacja trwa zazwyczaj tylko kilka dni. Dla kierowców to krótka męka w korku, ale za to długa radość z jazdy bez walenia w zawieszeniu. Jest więc nadzieja, że na długi weekend wszystko będzie lśnić.
Edyta Olszewska

