To nie będzie zwykły mecz, ale wszyscy zobaczą ring, na którym polecą iskry! Już w najbliższą sobotę w Kaliszu Industria Kielce stanie oko w oko ze swoim największym wrogiem, czyli z Orlen Wisłą Płock. Stawką jest finał Pucharu Polski, ale dla kielczan to coś znacznie więcej: to walka o odzyskanie honoru i udowodnienie, kto naprawdę rządzi w polskim szczypiorniaku.
Czas na zemstę! Koniec z „kacem” po Lidze Mistrzów
Obie ekipy jadą do Kalisza ranne. Industria odpadła z Węgrami, Wisła z Portugalczykami – Europa zamknęła przed nimi drzwi, więc teraz cała złość i sportowa agresja skupią się na krajowym podwórku. Dla zawodników Industrii to idealny moment, by zmazać plamę i podnieść się z kolan.
Po tej porażce było ciężko, ale w sporcie najpiękniejsze jest to, że zawsze można się zrewanżować. Chcemy wygrać to trofeum!
– grzmi Dani Dujszebajew.
Bilans boli, ale statystyki nie grają
Nie da się ukryć, że w tym sezonie Płock ma na nas „haka”. Dwie porażki w Superlidze, w tym ta dramatyczna po karnych i serii czerwonych kartek, bolą kieleckich kibiców do dziś. Ale Puchar Polski to inna bajka. Industria broni tytułu i chce sięgnąć po niego po raz dziewiętnasty!
Talant Dujszebajew, jak na dowódcę przystało, studzi emocje, ale i zagrzewa do boju.
Silny człowiek kiedy upadnie, musi wstać. Nasze mecze z Płockiem to zawsze poziom Ligi Mistrzów. Nie patrzymy w tył, liczy się tylko to, co przed nami!
– zapowiada kielecki szkoleniowiec.
Morawski murem w bramce
W kieleckiej bramce czujność zachowuje Adam Morawski. Bramkarz Industrii wierzy, że ciężka praca na treningach wreszcie zaprocentuje w ten najważniejszy weekend kwietnia.
Wierzę głęboko, że zagramy super mecz i wygramy Puchar Polski
– deklaruje krótko.
Zuzanna Rolka

