Zamiast radosnej muzyki i toastów, okoliczni mieszkańcy usłyszeli przeraźliwy huk ognia oraz kłęby czarnego dymu. Wczoraj wieczorem, spokojna miejscowość Krajno Drugie zamieniła się w scenę dramatycznej walki o życie i dobytek. Tuż przed godziną dwudziestą ogień opanował popularną salę bankietową.
Bilans jest niestety dramatyczny, ponieważ poszkodowane tzn. mocno ranne, są dwie osoby rannymi, a straty w wyniku pożaru idą w setki tysięcy złotych.
Ogień hulał wewnątrz budynku. Strażacy wpadli w samo serce pożaru!
Sytuacja wyglądała beznadziejnie od pierwszej chwili, gdy wozy strażackie wjechały na posesję, a z każdą minutą sytuacja rozwijała się jeszcze bardziej dramatycznie. Ratownicy zastali pożar w fazie w której pochłaniał on już wnętrze budynku, a temperatura była nie do zniesienia.
W chwili dojazdu ratownicy zastali w pełni rozwinięty pożar wewnątrz budynku. Strażacy prowadzili gaszenie i jednocześnie przeszukiwali pomieszczenia
– relacjonuje nam na gorąco mł. asp. Beata Gizowska z kieleckiej straży pożarnej.
W akcji brało udział aż 10 zastępów straży pożarnej. Strażacy musieli działać błyskawicznie, a więc z jednej strony lać wodę na szalejący ogień, a z drugiej szukać ludzi, którzy mogli zostać uwięzieni w pułapce.
Dwie osoby pod opieką medyków. Walka o oddech!
Niestety, żywioł zebrał swoje żniwo. Dwie osoby zostały poszkodowane. Pierwszej pomocy udzielili im strażacy, dopóki na miejsce nie dotarły karetki pogotowia. Obecnie ranni znajdują się pod opieką załogi ratownictwa medycznego. Nie wiadomo jeszcze, jak ciężki jest ich stan, ale świadkowie mówią o ogromnym stresie i skutkach wdychania toksycznego dymu.
Dogaszanie pogorzeliska. Czy budynek uda się uratować?
Choć w nocy najgorsze minęło i pożar został już opanowany, strażacy nie schodzą z posterunku właściwie do rana. Trwała bowiem żmudna i niebezpieczna praca w postaci demontażu nadpalonych elementów konstrukcji i sprawdzanie każdego centymetra sali kamerą termowizyjną. Ukryte zarzewia ognia wciąż mogą stanowić zagrożenie.
Edyta Olszewska

