Kielce toną w brudzie, miejska spółka śpi, a pani prezydent udaje, że problem nie istnieje. Skoro urzędnicy od miesięcy rozkładają ręce, sprawę krótko i po męsku, ale też za swoje własne pieniądze, postanowił załatwić radny Maciej Bursztein. To policzek dla prezydent Agaty Wojdy, bo jeden facet z jajami pokazał, jak skutecznie działać, podczas gdy zatrudniający 200 osób miejski moloch bezradnie patrzy na zalegający na krawężnikach syf.
Radny Maciej Bursztein, niezależny przedsiębiorca z Kielc i od lat jeden z najbardziej niewygodnych recenzentów działań ratusza, powiedział dość urzędniczej niemocy. Zamiast kolejny raz czekać na reakcję miasta, sięgnął do własnego portfela i zatrudnił prywatną firmę, która błyskawicznie uporządkowała zaniedbane ulice.
Pozamiatał prezydent i Kielce
Skala brudu na kieleckich drogach przerosła już wszelkie granice, a z hałd ziemi zebranych przy krawężnikach można by usypać plażę. Podklasztorna, Kamińskiego, Jagiellońska, to tam brud aż kłuł w oczy.
Dla radnego Burszteina, przyzwyczajonego do biznesowej efektywności i niezależności od politycznych układów, bezradność urzędników to czysty absurd. Zamiast pisać kolejne jałowe interpelacje, postawił na radykalne rozwiązanie i bez owijania w bawełnę uderzył wprost w miejską niemoc.
Znów musiałem to zrobić… Tym razem już nie osobiście bo skala tego zjawiska wymagała profesjonalnego wsparcia (…). Ilość zebranego piachu wydaje się być totalnie irracjonalna, ale pokazuje niestety jaki wygląda dbanie o porządek w naszym mieście
– napisał radny w swoim bezkompromisowym wpisie na FB.
Utrzymujemy w spółce komunę!
Uderzenie niezależnego samorządowca idzie prosto w gabinet prezydent Agaty Wojdy. Kielecka spółka powołana do dbania o czystość przepala miliony, a efektów jej pracy próżno szukać na drogach. Bursztein jako człowiek z wolnego rynku wprost nazywa rzeczy po imieniu i punktuje układ, który od lat drenuje kieszenie kieleckich podatników, marnując publiczne pieniądze.
Jak to jest, że spółka miejska, która jest do tego specjalnie powołana, nie jest w stanie sobie z tym poradzić, mimo tego, że zatrudnia 200 osób. Odpowiedź jest banalna. Kolejni prezydenci, w tym przypadku prezydentka, nie chce się podjąć się zmian w spółce i utrzymujemy dosłownie komunę w spółce. Nie ma cennika, nie ma konkurencji, za to jest marnowanie naszych publicznych pieniędzy
– grzmi w nagranym filmiku radny Maciej Bursztein.
Żeby nie skończyło się tylko na słownej krytyce, przedsiębiorca natychmiast przeszedł do czynów. Pokazał kieleckim urzędnikom, jak wygląda prawdziwa, biznesowa skuteczność i ogłosił decyzję, która wielu z nich powinna zawstydzić.
W związku z tym dietę radnego tym razem przeznaczam na wynajęcie prywatnej profesjonalnej firmy z Kielc, która posprząta ten zalegający na ulicach piach, bo nie ma sensu czekać aż zajmie się tym spółka miejska
– ogłosił kielecki radny.
Mieszkańcy są wściekli na prezydent Wojdę
Pod wpisem i nagraniem radnego natychmiast zawrzało. Mieszkańcy mają już po dziurki w nosie życia w zakurzonym mieście i wprost wyliczają, czym zamiast realnej roboty zajmuje się obecna władza. Internauta Radek Wójcik nie zostawia na magistracie suchej nitki.
„Co się dziwić skoro Kielce nie mają gospodarza z prawdziwego zdarzenia… dziś podjechałem do Batero obok Kadzielni a panowie kleili asfaltem część chodnika (wyglądało to jakby ktoś pryszcze pudrem przykrył)… jak się taką fuszerę robi w mieście wojewódzkim to czego wymagamy? Gdzie co chwilę firmy się zamykają a głównymi miejscami życia mieszkańców są 2 galerię albo sąsiednie miasta wojewódzkie, bo nasze stało się skansenem poprzez brak możliwości rozwoju dla przyszłego pokolenia. Obudzimy się, gdy zostaną same żabki i rossmany, ale wtedy będzie już za późno…”.
– napisał.
Z kolei Tomasz Duda zwraca uwagę na realne niebezpieczeństwo.
„Jazda motocyklem na zakręcie na piachu = duże ryzyko wywrócenia się i dosyć spore wpadnięcia pod samochód. Trzeba to wytłumaczyć by nadano temu wyższy priorytet. Z 200 pracowników chyba można oddelegować 20-50 do tego zadania. Lub kupić zamiatarkę z jakimś dofinansowaniem…”
– napisał.
Kielczanie kpią też z medialnych sukcesów, którymi chwali się ratusz, podczas gdy podstawowe obowiązki leżą odłogiem. Sylwester Pilecki podsumowuje to krótko i ironicznie.
„Spokojnie, pani prezydent jest teraz zajęta ważniejszymi sprawami. Kupowanie działek za 8 milionów, budowa kolejnej zajezdni, rozwalanie MPK i stawianie nowych wind przy PKP samo się przecież nie zrobi. Najważniejsze, że pozyskano środki z KPO na zakup autobusów elektrycznych i można się tym chwalić na okrągło. Piach na ulicach już tak medialnie nie wygląda. Ale spokojnie — do zimy niedługo, jeszcze będzie jak znalazł za pół roku”.
– napisał.
Czy leci z nami (z Kielcami) pilot?
Ta akcja to nie jest powód do dumy dla prezydent Wojdy. Pokazała czarno na białym, że prywatna firma potrafi wejść i załatwić sprawę w kilka dni, bez wielomiesięcznych narad, prezesów i politycznych rad nadzorczych. Maciej Bursztein po raz kolejny udowodnił, że jego wolnorynkowe podejście i całkowita niezależność od ratuszowych układów, to najlepsze, co mogło spotkać kielecki samorząd. Czy Agata Wojda wyciągnie wnioski z tego publicznego upokorzenia i w końcu weźmie się za reformę miejskich molochów? Pewnie nagra kolejny filmik, jak to jest fajnie w Kielcach.
Robert Bagiński

