Były wiceprezydent Kielc Bartłomiej Zapała znalazł zatrudnienie w prywatnej szkole, która w ostatnich latach otrzymała z budżetu miasta ponad 13,5 mln zł dotacji. Sprawę nagłośnił Marcin Stępniewski, szef klubu radnych PiS.
Jak twierdzi, Zapała jeszcze jako wiceprezydent uczestniczył w przyznawaniu pieniędzy tej placówce. Radny nie zarzuca mu złamania prawa, ale stawia pytania o etykę i zapowiada kontrolę finansowania prywatnych szkół w Kielcach.
„A to Ci przypadek… były wiceprezydent Kielc Bartłomiej Zapała odnalazł zatrudnienie w prywatnej Medycznej Szkole Policealnej Centrum Edukacji Pro Civitas, której jeszcze niedawno jako urzędnik przydzielał miliony złotych dotacji oświatowe”
– napisał w mediach społecznościowych Marcin Stępniewski.
Według przedstawionych przez niego danych w latach 2024–2026 do placówki miało trafić łącznie ponad 13,5 mln zł miejskich dotacji oświatowych. Stępniewski twierdzi, że w tym okresie żadna inna prywatna szkoła w Kielcach nie otrzymała większego finansowania w tej formule.
To właśnie zestawienie dwóch faktów – wcześniejszej roli Bartłomieja Zapały w ratuszu i jego późniejszego zatrudnienia w placówce korzystającej z miejskich pieniędzy – wywołało polityczne emocje.
Prawo to jedno. Stępniewski pyta o standardy
Szef klubu PiS zaznacza przy tym istotną okoliczność. Nie twierdzi, że samo zatrudnienie byłego wiceprezydenta nastąpiło z naruszeniem rocznego ograniczenia wynikającego z przepisów antykorupcyjnych.
W tym konkretnym przypadku do zatrudnienia doszło później niż po roku, ale pozostaje pytanie, czy to jest etyczne? Niech każdy odpowie sobie na nie sam
– napisał.
Problemem ma być nie tylko zgodność poszczególnych działań z przepisami, lecz standard funkcjonowania miasta pod rządami prezydent Agaty Wojdy. Były wiceprezydent przechodzi do podmiotu, który otrzymuje wielomilionowe środki z budżetu Kielc, a wcześniej – według Stępniewskiego – jako urzędnik uczestniczył w procesie przyznawania mu dotacji.
To rodzi pytania, na które opozycja będzie teraz domagała się odpowiedzi.
„Nie ma dnia bez patologii”
Mocno na wpis szefa radnych PiS, zareagował przewodniczący Rady Miasta Kielce Maciej Jakubczyk.
Aktualnie pośrednio na wynagrodzenie byłego prezydenta łoży jego były pracodawca Miasto Kielce
– napisał w komentarzu.
Jakubczyk również zwrócił uwagę na wcześniejszą rolę Zapały.
Co gorsze to Pan Zapała podpisywał dofinansowania dla tej placówki jako wiceprezydent… Nie ma dnia bez patologii
– stwierdził przewodniczący rady.
To już bardzo poważny politycznie zarzut wobec sposobu funkcjonowania kieleckiego samorządu. Z punktu widzenia mieszkańców najważniejsze pozostaje jednak ustalenie, na jakich zasadach przekazywano pieniądze, kto podejmował decyzje i czy wysokość finansowania wynikała wyłącznie z ustawowych zasad naliczania dotacji.
Ponad 13,5 mln zł. Radni chcą zajrzeć w dokumenty
Stępniewski nie zamierza poprzestać na wpisie w mediach społecznościowych. Zapowiedział sprawdzenie sposobu wydawania pieniędzy na kielecką oświatę.
W najbliższym czasie zweryfikujemy, jak wydawane są pieniądze w kieleckiej oświacie. Tego typu przypadki pokazują, że ta dziedzina zdecydowanie wymaga kontroli radnych
– zapowiedział.
Radny stawia przy tym zasadnicze pytanie: czy pieniądze publiczne zawsze trafiają tam, gdzie przemawiają za tym przesłanki merytoryczne.
Jeżeli radni rzeczywiście rozpoczną kontrolę, sprawa może więc wyjść daleko poza samo zatrudnienie jednego byłego wiceprezydenta. Przedmiotem zainteresowania może stać się cały mechanizm finansowania niepublicznych placówek oświatowych w Kielcach.
Kłopotliwa sprawa dla Agaty Wojdy
Dla prezydent Kielc Agaty Wojdy politycznie jest to niewygodny temat. Opozycja otrzymała bowiem historię, którą można sprowadzić do prostego pytania: jakie standardy powinny obowiązywać ludzi, którzy jeszcze niedawno zarządzali miastem i publicznymi pieniędzmi?
Samo to, że określone zachowanie nie jest objęte ustawowym zakazem, nie zamyka dyskusji o konflikcie interesów, przejrzystości i standardach życia publicznego.
Stępniewski wyraźnie zamierza tę dyskusję kontynuować. Jeśli zapowiadana kontrola dokumentów dotyczących dotacji oświatowych przyniesie nowe informacje, sprawa byłego wiceprezydenta może stać się dla władz Kielc czymś więcej niż kilkudniową burzą w mediach społecznościowych.
Na razie najważniejsze pytanie pozostaje otwarte: na jakich dokładnie zasadach Pro Civitas otrzymywało miejskie pieniądze i jaka była rola Bartłomieja Zapały w procesie ich przyznawania?
Robert Bagiński

