Co to był za wieczór, jakie emocje. Korona Kielce dokonała niemożliwego i w meczu o wszystko wyrwała Widzewowi Łódź bezcenne trzy punkty, wygrywając 1:0. Cudowne uderzenie Dawida Błanika z rzutu wolnego odpaliło prawdziwy wulkan radości na kieleckim stadionie.
Drużyna Jacka Zielińskiego pokazała gigantyczny charakter, potężne serce do walki i rzutem na taśmę zagwarantowała sobie utrzymanie w piłkarskiej elicie.
Rakieta Błanika rozstrzyga losy utrzymania w lidze
Stawka tego pojedynku paraliżowała, co było widać od pierwszych minut. Piłkarze grali z nożem na gardle, a na trybunach blisko piętnaście tysięcy kibiców drżało o każdy krok swoich ulubieńców. Pierwsza połowa, choć zacięta i pełna walki, nie przyniosła bramek. Prawdziwa eksplozja nastąpiła jednak po zmianie stron.
W 61. minucie Dawid Błanik najpierw sam wywalczył rzut wolny na 20. metrze, a potem podszedł do piłki i huknął jak z armaty! Piłka minęła mur i z impetem wpadła do siatki – bramkarz Widzewa, Bartłomiej Drągowski, nawet nie drgnął!
Końcówka spotkania to już był czysty, heroiczny bój o przetrwanie. Kielczanie, słaniając się na nogach i kończąc mecz nadludzkim wysiłkiem, zdołali zablokować każdą próbę łodzian i dowieźli arcyważne prowadzenie do końcowego gwizdka.
Trener Zieliński: „Zadaliśmy kłam głupim dyskusjom?
Po meczu w kieleckim obozie puściły wszelkie hamulce emocjonalne. Kapitan zespołu, Hiszpan Nono, przyznał wprost, że stres przed spotkaniem był gigantyczny, bo drużyna grała o swoje życie. Najbardziej dosadny w komentarzu był jednak trener Jacek Zieliński, który nie szczędził mocnych słów pod adresem krytyków.
Zrobiliśmy to, co do nas należało. Wygraliśmy mecz podwyższonego ryzyka. Cechy wolicjonalne były na poziomie ponadnormatywnym. Zabiegaliśmy Widzew. Czapki z głów przed chłopakami. Cieszę się, że stanęliśmy na wysokości zadania. Zadaliśmy kłam głupim dyskusjom, że zawodnikom się nie chce i są niezaangażowani. Ci, którzy tak mówili, muszą jeszcze raz obejrzeć to starcie
– podsumował twardo szkoleniowiec Korony.
Z kolei załamany trener Widzewa, Aleksandar Vuković, musiał przełknąć gorzką pigułkę, przyznając, że dla jego ekipy ziścił się najgorszy możliwy scenariusz, a w grze łodzian w decydujących momentach zabrakło jakości i spokoju.
Korona zostaje w elicie. Czas na ostatni akcent w Krakowie
Dzięki tej wygranej z serc kieleckich kibiców spadł potężny kamień. Korona zrealizowała plan maksimum i może już spać spokojnie – spadek do pierwszej ligi oficjalnie został zażegnany.
Zawodnicy zapowiadają, że w ostatniej kolejce zagrają już bez niszczącej presji, chcąc jedynie wywalczyć jak najlepsze miejsce na koniec rozgrywek. Ostatni akcent sezonu 2025/2026 już w następny weekend – w sobotę, 23 maja o godzinie 17:30, Żółto-Czerwoni zmierzą się na wyjeździe z krakowską Cracovią.
Edyta Olszewska

