Korona Kielce nie odniosła pierwszego domowego zwycięstwa w sezonie. Wczoraj na Exbud Arenie żółto-czerwoni zremisowali z Motorem Lublin 1:1. Emocji nie brakowało – oba gole padły w pierwszej połowie w odstępie zaledwie 11 minut.
Po zwycięstwie nad Widzewem Łódź kibice Korony liczyli na kolejny krok i pierwszą pełną zdobycz punktową przed własną publicznością. Początek spotkania z Motorem dawał nadzieję, że tak właśnie może się stać.
Kielczanie objęli prowadzenie w 19. minucie. Mariusz Stępiński wykorzystał okazję w polu karnym i wpisał się na listę strzelców, dając gospodarzom upragniony pierwszy cios.
Radość Korony nie trwała jednak długo. W 30. minucie odpowiedział Karol Czubak, który doprowadził do wyrównania. Do przerwy więcej bramek już nie padło.
Po zmianie stron oba zespoły walczyły przede wszystkim o kontrolę nad środkiem pola. Motor skutecznie utrudniał Koronie budowanie akcji, a gospodarze szukali sposobu na przełamanie dobrze zorganizowanej defensywy rywali.
Końcówka spotkania przyniosła dodatkowe emocje i sporo walki. Żadnej z drużyn nie udało się jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.
Korona po pięciu kolejkach ma na koncie pięć punktów. Zespół Jacka Zielińskiego pozostaje niepokonany w dwóch ostatnich meczach, ale wciąż czeka na pierwszą wygraną na własnym stadionie w sezonie 2026/27.
R.B.

