Polska mierzy się z jednym z poważniejszych incydentów związanych z bezpieczeństwem danych. Z systemów firmy MyDr miały zostać wykradzione informacje dotyczące nawet 19 mln osób. Wśród przejętych danych mogą znajdować się nie tylko dane osobowe, ale również informacje dotyczące recept i przyjmowanych leków. Sprawa jest już badana przez służby.
Hakerzy zaatakowali system firmy medycznej
O cyberataku poinformowano 12 sierpnia. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski potwierdził, że doszło do wycieku danych z firmy MyDr, której oprogramowanie wykorzystywane jest przez placówki medyczne. Skala zdarzenia jest ogromna – według przekazanych informacji chodzi o około 19 mln rekordów.
Dane mogą pochodzić od pacjentów korzystających z gabinetów i przychodni używających systemów MyDr. W bazie mogą znajdować się informacje, które pozwalają połączyć dane osobowe z informacjami dotyczącymi leczenia.
Na liście znalazł się znany polityk
O sprawie poinformował również serwis Zaufana Trzecia Strona. Osoby podające się za sprawców cyberataku miały skontaktować się z jego przedstawicielami i przesłać na dowód screen zawierający dane jednego z czołowych polskich polityków. W wiadomości znalazły się również informacje dotyczące autora serwisu Adama Haertle.
To właśnie możliwość ujawnienia danych dotyczących zdrowia osób publicznych budzi szczególne obawy. Historia recept może bowiem wskazywać, jakie leki dana osoba przyjmowała, a nawet pozwalać na wyciąganie wniosków dotyczących jej stanu zdrowia.
Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Adam Haertle zwrócił uwagę, że w przypadku osób sprawujących ważne funkcje publiczne takie informacje mogłyby zostać wykorzystane do próby szantażu. Nie oznacza to jednak, że do takiego szantażu doszło – na tym etapie jest to jedynie wskazywane jako potencjalne zagrożenie.
Sprawcy chcą pieniędzy
Według Haertle hakerzy prawdopodobnie oczekują zapłaty za skradzione dane. Charakter działania może wskazywać na próbę wymuszenia pieniędzy w zamian za określone działania dotyczące wykradzionych informacji.
Nie wiadomo jeszcze, kto stoi za atakiem. Sprawcy mieli posługiwać się językiem, który może utrudniać ustalenie ich pochodzenia. Eksperci wskazują, że mogą również celowo zacierać ślady. Na obecnym etapie nie ma jednak potwierdzenia, że za atakiem stoi konkretne państwo.
Dlaczego wyciek jest tak poważny?
Problemem jest nie tylko liczba potencjalnie poszkodowanych osób. Szczególnie wrażliwą kategorię stanowią informacje medyczne. Jeżeli rzeczywiście doszło do kradzieży historii recept, przestępcy mogli uzyskać wiedzę o lekach przyjmowanych przez pacjentów nawet przez wiele lat.
Dodatkowym problemem jest ustalenie, czy konkretna osoba znalazła się wśród poszkodowanych. Pacjent często nie wie, z jakiego systemu informatycznego korzysta lekarz lub przychodnia, w której odbywa wizytę.
Państwo zabezpiecza dane
Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że w sprawę zaangażowano odpowiednie służby. Działania prowadzi m.in. Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości we współpracy z prokuraturą. Rząd uruchamia również procedury mające zabezpieczyć wykradzione informacje.
Minister cyfryzacji zapowiedział stworzenie mechanizmu, dzięki któremu obywatele będą mogli sprawdzić, czy ich dane znalazły się wśród informacji objętych incydentem. Ma służyć temu baza „Bezpieczne Dane”.
Co powinni zrobić pacjenci?
Osoby, które podejrzewają, że ich dane mogły zostać przejęte, powinny zachować szczególną ostrożność wobec wiadomości SMS, telefonów i e-maili. Wykradzione informacje mogą w przyszłości zostać wykorzystane między innymi do prób oszustwa lub podszywania się pod konkretną osobę.
Minister cyfryzacji wskazał również na możliwość zastrzeżenia numeru PESEL. Można to zrobić bezpłatnie za pomocą aplikacji mObywatel lub w urzędzie gminy.
Sprawa jest rozwojowa. Służby próbują ustalić, kto uzyskał dostęp do systemów MyDr, jakie dokładnie informacje zostały skopiowane oraz ilu pacjentów ostatecznie dotyczy wyciek. Na razie wiadomo jedno: skala incydentu jest wyjątkowo duża, a konsekwencje kradzieży danych medycznych mogą być odczuwalne przez wiele lat.

