Sportowe emocje przy ulicy Szczepaniaka w Kielcach zeszły na drugi plan, a o awansie do kolejnej rundy Pucharu Polski mówi się dziś najmniej. Pojedynek trzecioligowej Korony II Kielce z występującym w Ekstraklasie Radomiakiem Radom zakończył się skandalem na trybunach, który wymusił natychmiastową reakcję delegata meczowego oraz sędziów.
Sportowo niespodzianki nie było, choć trzecioligowe rezerwy Korony długo stawiały opór zespołowi z Ekstraklasy. Radomiak wygrał w Kielcach 1:0 i awansował do kolejnej rundy Pucharu Polski. Po meczu więcej niż o samym wyniku mówi się jednak o tym, co wydarzyło się na trybunach stadionu przy ul. Szczepaniaka.
Odgłosy małpy po bramce Radomiaka
Do incydentu doszło po zdobyciu przez gości bramki. W pewnym momencie delegat zawodów rozpoczął konsultację z sędzią głównym. Radomiak jeszcze w trakcie spotkania poinformował w mediach społecznościowych, że powodem były zachowania o charakterze rasistowskim.
Po zdobytej bramce doszło do konsultacji delegata z sędzią głównym po rasistowskich okrzykach w stronę naszych piłkarzy z sektora kibiców z Kielc
– przekazał klub z Radomia.
Na tym się nie skończyło. Radomiak opublikował również nagranie z trybun. Słychać na nim osoby wydające dźwięki naśladujące odgłosy małpy.
Po konsultacji delegata z arbitrem spotkanie zostało wznowione i dokończone. Wynik nie uległ już zmianie.
Setki kibiców Radomiaka zostały przed bramą
Napięcie wokół spotkania pojawiło się jednak jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Dla sympatyków Radomiaka przygotowano na obiekcie przy Szczepaniaka 100 miejsc. Do Kielc przyjechała natomiast znacznie większa grupa – według przekazanych informacji około 300 osób.
Kibice gości nie weszli na stadion. Policja informowała o swoich działaniach związanych z zabezpieczeniem spotkania, a grupa sympatyków Radomiaka została następnie odprowadzona na dworzec. Sam mecz odbył się bez udziału zorganizowanej grupy kibiców gości.
Radomiak awansował, ale o meczu głośno z innego powodu
Na boisku różnicę jednej bramki zrobił ekstraklasowy Radomiak. Rezerwy Korony postawiły faworytowi trudne warunki, ale ostatecznie pożegnały się z Pucharem Polski. Po końcowym gwizdku sportowy rezultat został jednak przykryty przez wydarzenia z trybun. Nagranie opublikowane przez klub z Radomia szybko stało się najmocniejszym obrazem tego spotkania.
Teraz pozostaje kwestia ewentualnych konsekwencji incydentu. Zachowanie kibiców zostało odnotowane przez delegata, a to jego dokumentacja może mieć znaczenie przy dalszej ocenie wydarzeń podczas meczu.
Robert Bagiński

