Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Kielcach akt oskarżenia przeciwko 20-letniemu mieszkańcowi regionu, który odpowie za spowodowanie tragicznego wypadku podczas nielegalnego kuligu w podkieleckich Nowinach. Do dramatu doszło pod koniec stycznia tego roku. W jego wyniku zginął 22-letni mężczyzna, a drugi uczestnik odniósł ciężkie obrażenia.
Sanki zderzyły się z nadjeżdżającym autem
Jak ustalili śledczy, młody kierowca ciągnął za swoim samochodem sanki, na których znajdowali się dwaj mężczyźni. W pewnym momencie, podczas wykonywania skrętu, sanki zjechały na przeciwległy pas ruchu. Chwilę później doszło do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącą dacią.
Siła uderzenia była ogromna. Jeden z uczestników kuligu poniósł śmierć na miejscu, natomiast drugi doznał ciężkich obrażeń i został przetransportowany do szpitala. Zdarzenie wstrząsnęło mieszkańcami regionu i wywołało szeroką dyskusję na temat niebezpiecznych zimowych zabaw organizowanych na drogach publicznych.
Biegli nie mieli wątpliwości
W trakcie śledztwa prokuratura zgromadziła obszerny materiał dowodowy. Przesłuchano świadków, zabezpieczono dokumentację oraz powołano biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Ich opinia wskazała, że przyczyną tragedii było nieprawidłowe zachowanie kierowcy ciągnącego sanki.
Na tej podstawie śledczy zdecydowali o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu. Mężczyzna odpowie za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego poprzez naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Za zarzucany czyn grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Osobny wątek dotyczący kierowcy dacii
Śledztwo wykazało również, że kierujący dacią, z którą zderzyły się sanki, znajdował się w stanie po użyciu środka działającego podobnie do alkoholu. Prokuratura podkreśla jednak, że według opinii biegłych okoliczność ta nie miała wpływu na przebieg ani przyczynę wypadku.
Materiały dotyczące tego kierowcy zostały wyłączone do odrębnego postępowania, które dotyczy wyłącznie odpowiedzialności za prowadzenie pojazdu po użyciu środka odurzającego.
Niebezpieczna praktyka wciąż się powtarza
Policja od lat przypomina, że ciągnięcie sanek, opon czy innych przedmiotów za samochodem jest nie tylko skrajnie niebezpieczne, ale również zabronione przez przepisy ruchu drogowego. Mimo licznych apeli, każdej zimy w Polsce dochodzi do podobnych zdarzeń, z których część kończy się tragicznie.
Służby podkreślają, że nawet niewielka prędkość nie gwarantuje bezpieczeństwa. Wystarczy poślizg, nagły manewr lub pojawienie się innego pojazdu, by doszło do tragedii. Sprawa z Nowin jest kolejnym przykładem tego, jak chwila brawury może doprowadzić do śmierci i nieodwracalnych konsekwencji dla wielu osób.

