Sadownicy z województwa świętokrzyskiego przeżywają prawdziwy dramat. Tegoroczna wiosna okazała się najbardziej niszczycielska od co najmniej dekady, pozostawiając po sobie krajobraz klęski w lokalnych gospodarstwach. Poważne szkody zgłosiło już 55 samorządów z całego regionu.
Nocna bitwa o przetrwanie
Kilka dni temu temperatura w regionie spadła do drastycznych -5 stopni Celsjusza. To poważny problem dla sadowników, którzy chwytali się wszelkich sposobów, by ratować swój dorobek. W niektórych sadach rozpalano przez całą noc ogniska, a w innych stosowano specjalistyczną sztuczną mgłę oraz niekonwencjonalne opryski z aspiryny.
Niestety, mimo desperackiej walki, w wielu miejscach na pięć kwiatów tylko jeden pozostał zdrowy, reszta jest brązowa i martwa.
W najgorszej sytuacji znaleźli się producenci z powiatów opatowskiego, ostrowieckiego i sandomierskiego, gdzie straty mogą sięgać niewyobrażalnych 90 procent. Sadownicy z niepokojem przyznają, że to już trzeci rok z rzędu z przymrozkami, ale ten sezon jest zdecydowanie najgorszy.
Machina urzędnicza ruszyła
Wicewojewoda świętokrzyski, Michał Skotnicki, potwierdził, że Urząd Wojewódzki czeka obecnie na wytyczne z Ministerstwa Rolnictwa. Na ich podstawie wydane zostanie zarządzenie, które pozwoli gminom na powołanie specjalnych komisji szacujących rzeczywiste szkody w terenie.
Czekamy na wytyczne Ministerstwa Rolnictwa, aby przygotować zarządzenie wojewody. Na tej podstawie samorządy powołają komisje, które będą szacować rzeczywiste straty
– powiedział wicewojewoda Skotnicki.
Prace komisji mają ruszyć w najbliższych dniach. Dopiero po sporządzeniu oficjalnych protokołów, poszkodowani sadownicy będą mogli składać wnioski o finansowe wsparcie do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Zuzanna Rolka

