Miał być wielki skok cywilizacyjny, a jest bolesny upadek na twardy beton. Kielce szorują po dnie rankingów, bezrobocie wystrzeliło w kosmos, a w samym sercu miasta zamiast tętniącego życia, mamy urzędniczy terror i donosy. Marcin Stępniewski, lider opozycji w Radzie Miasta, zarzucił władzom miasta niszczenie lokalnego biznesu.
Ludzie tracą pracę, a radni koalicji ślą na nich skargi za szyldy!
– mówił w radiowym wywiadzie, który obnaża bezradność i arogancję ekipy Agaty Wojdy, która ma czas na nagrywanie niezliczonej ilości materiałów do mediów społecznościowych, ale nie interesuje jej los tych, którzy płacą podatki.
Bezrobocie pędzi, a drogi „w polu”
To, co dzieje się na kieleckim rynku pracy, to już nie jest kryzys, lecz prawdziwy pogrom, który powinien być w centrum uwagi władz miasta. Radny Marcin Stępniewski kolejny raz przytoczył dane, które powinny budzić niepokój, bo od początku tej kadencji bezrobocie w stolicy regionu skoczyło o blisko 30 procent.
Więcej, podczas gdy sąsiednie miasta walczą o każdego inwestora, kielecki Ratusz zdaje się tkwić w głębokim letargu. Symbolem tej niemocy jest Kielecki Park Przemysłowy, który od lat czeka na otwarcie, bo miasto nie potrafi wybudować jednej drogi.
To jest absolutny skandal! Prosta droga w polu, która mogłaby dać chleb setkom rodzin, powstaje u nas od pięciu lat. Całą kadencję! Pani prezydent tłumaczy się procedurami, ale kiedy trzeba likwidować miejsca parkingowe pod ścieżki rowerowe, to jakoś „nie da się” nagle zamienia się w „ekspres”
– punktował w radio emKielce radny Stępniewski.
Nie pierwszy raz, opozycja podnosi zarzut wobec prezydent Wojdy, że priorytety tej władzy są postawione na głowie, co skutkuje tym, że biznes ucieka z Kielc, bo nikt nie chce go wspierać
Łowcy szyldów i radni-donosiciele…tak wygląda „wsparcie”
Radny nie ograniczył się do ogólników. Podał przykład obiecywanego ożywienia ulicy Sienkiewicza, co nigdy się nie wydarzyło, ale przedsiębiorcy dostali w zamian tego… pałkę w postaci uchwały krajobrazowej. To „wykon” radnych koalicji rządzącej miastem, który służy im do perfidnych działań. Stępniewski ujawnił szokujące kulisy walki z drobnymi handlowcami. Zamiast pomocy w dostosowaniu witryn, kupcy dostają urzędowe kary, bo koledzy pani prezydent mają zajmować się masowym pisaniem donosów.
Widziałem te sterty segregatorów. To są setki donosów na ludzi, którzy i tak ledwo wiążą koniec z końcem, płacąc w Kielcach podatki. Radni Koalicji Obywatelskiej zamiast wejść do sklepu i po ludzku doradzić, wolą słać skargi do urzędu. To jest dobijanie resztek życia w centrum miasta
– alarmuje przewodniczący klubu PiS.
Dodał również, że ostatnie propozycje ulg dla biznesu to marne „kopiuj-wklej” z pomysłów jego ugrupowania sprzed lat, przygotowane niechlujnie i bez znajomości realiów.
Czy Kielce staną w korku na lata?
Nadchodząca budowa trasy S74 przez środek miasta to kolejna mina, na której mogą wylecieć kielczanie. Marcin Stępniewski jako jeden z nielicznych domaga się konkretów, których Ratusz i GDDKiA unikają jak ognia.
Radny ostrzega, że jeśli miasto nie wymusi na drogowcach jasnego planu objazdów, Kielce czeka komunikacyjny paraliż, który uderzy w najsłabszych tj. rodziny z dziećmi i osoby niepełnosprawne.
Nie pozwolimy na to, by zmiany w ruchu wprowadzano z dnia na dzień, zostawiając mieszkańców w czarnej dziurze niewiedzy. Prezydent Wojda mówi o priorytecie dla autobusów, ale co z ludźmi, którzy muszą dowieźć dzieci do szkoły czy starszą osobę na rehabilitację? Oni też płacą tu podatki
– podkreśla Stępniewski.
Radny zapowiada, że nie odpuści tematu, dopóki każdy kielczanin nie będzie miał w ręku mapy bezpiecznego przejazdu przez miasto.
Robert Bagiński

