Marcin Wojniak dosłownie zmiażdżył swojego rywala w drugiej turze przedterminowych wyborów na burmistrza Pińczowa. Z nieoficjalnych, ale już pewnych danych wynika, że Pińczów ma nowego włodarza który bierze stery z poparciem, o jakim inni mogą tylko marzyć.
Po blisko dwóch dekadach rządów Włodzimierza Baduraka, mieszkańcy postawili na nowe otwarcie i konkretną wizję rozwoju. Z informacji Portalu Kieleckiego wynika, że po przeliczeniu głosów – choć wynik nie został jeszcze podany oficjalnie – Marcin Wojniak uzyskał ponad 69 procent głosów.
Miażdżąca przewaga
Niedzielne starcie przypominało walkę Dawida z Goliatem, tyle że tym razem Goliat był świetnie przygotowany merytorycznie. Marcin Wojniak zdobył 4054 głosy (69,11 proc.), zostawiając Janusza Koniusza daleko w tyle z wynikiem 1812 głosów (30,89 proc.).
Różnica jest kolosalna i nie pozostawia złudzeń, że Pińczów chciał nowego otwarcia i lidera, który nie tylko chce pełnić funkcję, ale przede wszystkim ma plan oraz strategię. Janusz Koniusz przyjął porażkę z pokorą, przyznając, że nie udało mu się zmobilizować dodatkowych dwóch tysięcy wyborców, których potrzebował do zwycięstwa.
Wojniak zapowiada rewolucję
Nowo wybrany burmistrz nie tracił czasu na świętowanie i od razu uderzył w konkretne tony.
Mieszkańcy pokazali, że kampania oparta na prawdzie daje zwycięstwo. Dość tej animozji i wojen, bo na tym tylko gmina traci
– podkreślił Wojniak tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników.
Jego plan na najbliższe trzy lata (bo tyle potrwa kadencja do 2029 roku) jest ambitny: totalna weryfikacja pracy urzędu, otwarcie drzwi dla inwestorów i postawienie na turystykę uzdrowiskową. To ma być Pińczów dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych.
Urząd do kontroli i szansa na uzdrowisko
Wojniak zapowiada, że urząd ma być dla mieszkańców, a nie odwrotnie. Zapowiedział już głęboką analizę funkcjonowania magistratu. Kluczem do sukcesu ma być wykorzystanie naturalnych bogactw Ponidzia.
Powinniśmy iść w kierunku turystyki oraz turystyki uzdrowiskowej, bo uważam, że to wielka szansa
– deklaruje nowy włodarz.
Przed nim trudne zadanie, bo czasu jest mało, a oczekiwania po 20 latach stabilizacji są ogromne. Czy za trzy lata pińczowianie będą dumni ze swojego wyboru? Wojniak jest o tym przekonany.
Frekwencja nie powaliła
Choć walka o fotel burmistrza była zacięta, frekwencja pokazała, że część mieszkańców została w domach. W pierwszej turze głosowało ponad 8 tysięcy osób, teraz około 6 tysięcy. Janusz Koniusz, który po kampanii wraca do swoich codziennych zawodowych obowiązków, zauważył, że nie udało się przekonać tych, którzy w kwietniu postawili na pozostałych sześciu kandydatów.
Marcin Wojniak nie musi się jednak tym martwić, bo jego mandat jest silny i daje mu zielone światło do wprowadzania zapowiadanych zmian.
Piotr Zych

