Kielecka sala sądowa zamieniła się w miejsce konfrontacji z przerażającymi oskarżeniami. 67-letni duchowny, który przez lata cieszył się zaufaniem wiernych w powiecie kieleckim, usiadł na ławie oskarżonych. Postawiono mu zarzuty wielokrotnego wykorzystywania seksualnego bezbronnej dziewczynki, która służyła przy ołtarzu jako ministrantka.
Według śledczych, mechanizm był wyjątkowo perfidny: bilety na mecze, e-papierosy i wycieczki miały być ceną za milczenie oraz uległość. Teraz kurtyna milczenia opada, a czyny księdza wyszły na jaw, choć proces – ze względu na ogrom cierpienia ofiary toczy się w ścisłej tajemnicy.
Wstrząsające ustalenia: Od dziecka do nastolatki
Niestety, działania i krzywdy wyrządzane przez księdza, nie były jednorazowym incydentem, ale trwającym wiele lat koszmarem. Śledczy nie mają wątpliwości, że dramat zaczął się, gdy dziewczynka nie miała jeszcze 15 lat. Według prokuratury, ksiądz wykorzystywał swoją pozycję i autorytet, by osaczyć ofiarę.
Pierwszy zarzut dotyczy co najmniej kilkukrotnego obcowania płciowego z osobą nie mającą jeszcze 15 lat. Do sytuacji tych, według ustaleń prokuratora, dochodziło w latach 2021-2022
– relacjonował prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Kiedy dziewczynka dorastała, oprawca nie przestał. Drugi zarzut dotyczy lat 2022-2024 i wykorzystania stosunku zależności wobec osoby małoletniej, ale już powyżej 15. roku życia. Ksiądz stał się cieniem swojej ofiary, osaczając ją nie tylko w kościele, ale i w codziennym życiu.
Bilety na mecz i e-papierosy za milczenie?
Akt oskarżenia, który trafił do sądu tuż przed końcem ubiegłego roku, rzuca światło na manipulacje, jakich miał dopuszczać się 67-latek. Duchowny miał kupować przychylność dziewczynki „korzyściami majątkowymi”. Podwożenie ze szkoły do domu, fundowanie wycieczek czy kupowanie biletów na mecze i e-papierosów – to wszystko miało budować więź, która stała się dla pokrzywdzonej pułapką.
Prawda wyszła na jaw dopiero w styczniu 2025 roku, gdy zareagowała diecezjalna delegatura ds. ochrony dzieci i młodzieży. Duchowny został natychmiast odsunięty od pracy z wiernymi, a sprawą zajęła się policja i prokuratura. Choć ksiądz odpowiada z wolnej stopy pod dozorem policji, nałożono na niego surowe zakazy pracy z dziećmi.
Proces za zamkniętymi drzwiami
Piątkowy termin przed Sądem Rejonowym w Kielcach był tylko początkiem drogi do sprawiedliwości. Ze względu na dobro pokrzywdzonej i drastyczny charakter sprawy, sędzia zdecydował o całkowitym wyłączeniu jawności. Publiczność i media nie mają wstępu na salę rozpraw.
Finał tej bulwersującej sprawy nie nastąpi szybko. Kolejne starcie na sali sądowej zaplanowano dopiero na połowę czerwca. Jeśli wina oskarżonego zostanie udowodniona, 67-letniemu księdzu grozi nawet 15 lat więzienia.
Marta Grasegger

