Najpierw garaż pod blokiem przy Bąkowej, kilka miesięcy później drzwi mieszkań przy Karłowicza. Ogień pojawiał się nocą, a w jednym przypadku mieszkańcy musieli ratować się ewakuacją. 32-letni Damian R. odpowiadał za serię podpaleń w Kielcach.
Teraz usłyszał wyrok – cztery lata więzienia i 225 tys. zł do zapłaty. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Ogień pod blokiem pełnym ludzi
Jedno z najgroźniejszych zdarzeń miało miejsce w nocy z 15 na 16 listopada 2025 roku przy ulicy Bąkowej w Kielcach. Według ustaleń śledczych Damian R. rozlał w garażu łatwopalną ciecz, a następnie wzniecił pożar. Ogień szybko objął pomieszczenia garażowe. Sytuacja była tym groźniejsza, że nad nimi znajdowały się mieszkania.
Konieczna była ewakuacja lokatorów. Podczas opuszczania budynku mieszkańcy byli narażeni na trujące produkty spalania oraz sadzę. Strażakom udało się opanować pożar i – mimo poważnego zagrożenia – nikt nie został ranny. Zniszczenia były jednak ogromne. Straty oszacowano na ponad 225 tys. zł.
Kilka miesięcy później znów pojawił się ogień
Na Bąkowej historia się nie skończyła. W nocy z 13 na 14 kwietnia 2026 roku doszło do kolejnych podpaleń, tym razem w bloku przy ulicy Karłowicza. Ogień pojawił się przy kilku drzwiach wejściowych.
Również wtedy konieczna była interwencja strażaków. Pożary udało się ugasić i nikt nie odniósł obrażeń. 32-latek stanął przed sądem nie tylko w związku z podpaleniami. Wśród stawianych mu zarzutów znalazły się także składanie fałszywych zeznań oraz zawiadomienie o przestępstwie, którego nie popełniono.
Cztery lata za kratami i 225 tys. zł
Damian R. zdecydował się na dobrowolne poddanie karze. Sąd Okręgowy w Kielcach wymierzył mu łączną karę czterech lat pozbawienia wolności. To jednak niejedyna konsekwencja. 32-latek ma również naprawić wyrządzoną szkodę i zapłacić poszkodowanej wspólnocie mieszkaniowej 225 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.
Marta Grasegger

