To miała być spokojna noc przed majówkowym szaleństwem, ale zamieniła się w walkę o życie mieszkańców osiedla Barwinek. Około północy, gdy większość kielczan smacznie spała, na jednym z balkonów buchnęły płomienie. Sytuacja była tragiczna, bo ogień błyskawicznie piął się po elewacji, wgryzając się w konstrukcję dachu bloku. Gdyby nie błyskawiczna i ryzykowna akcja dwóch mundurowych, ten poranek mógł być opłakany w skutkach.
Służby ratunkowe odebrały dramatyczne zgłoszenie tuż przed północą w nocy ze środy na czwartek, 30 kwietnia. Ogień, który pojawił się na balkonie jednego z mieszkań, nie zamierzał tam pozostać – żywioł zaczął trawić elewację bloku i zagroził dachowi budynku.
Ryzykowali życiem, by ratować lokatorów
Jako pierwsi pod płonący blok zajechali funkcjonariusze z Komisariatu IV Policji w Kielcach. Nie czekali na przyjazd ciężkiego sprzętu strażackiego. Widząc, że w zagrożonym budynku wciąż przebywają ludzie, policjanci bez wahania weszli do klatki schodowej, aby alarmować pozostałych lokatorów.
Dzięki ich determinacji kolejne trzy osoby bezpiecznie opuściły blok. Niestety, bohaterowie zapłacili za to zdrowiem – podczas akcji prawdopodobnie podtruli się tlenkiem węgla i w stanie niezagrażającym życiu zostali przewiezieni do szpitala na badania.
Vitwa z ogniem i wstępne przyczyny dramatu
Na miejscu zdarzenia ostatecznie pojawiło się pięć zastępów straży pożarnej, które stoczyły walkę z płomieniami. Strażakom udało się ugasić pożar, a co najważniejsze – żaden z lokatorów nie odniósł obrażeń.
Co doprowadziło do tego dramatu? Wstępne ustalenia wskazują, że przyczyną mogło być zaprószenie ognia, jednak ostateczny wyrok w tej sprawie wyda biegły. Jedno jest pewne: kieleccy policjanci udowodnili, że hasło „Pomagamy i Chronimy” to dla nich coś więcej niż tylko pusty slogan.
Piotr Zych

