Katastrofa, dramat setek ludzi i gigantyczny wstrząs na świętokrzyskim rynku budowlanym. Jedna z absolutnie najbardziej rozpoznawalnych i potężnych firm budowlanych w regionie, słynna spółka Anna-Bud, oficjalnie złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości. Za kulisami finansowego krachu rozgrywa się jednak prawdziwy dramat zwykłych ludzi.
Zdesperowani pracownicy alarmują, że od miesięcy nie otrzymują należnych im pensji. Ponad 100 rodzin z Kielc i okolic zostało bez środków do życia, podczas gdy firma, która budowała najważniejsze wizytówki regionu, tonie w długach.
Pracownicy zostali na lodzie
Z przerażających relacji załogi, do których dotarło „Echo Dnia”, wynika, że ten potężny kryzys nie wydarzył się z dnia na dzień. Finansowy rollercoaster w firmie Anna-Bud trwał od dłuższego czasu, a robotnicy budowlani miesiącami żyli w permanentnym strachu o kolejny dzień.
Prawdziwy horror zaczął się wiosną. Za marzec zszokowani pracownicy dostali na konta zaledwie ochłapy tj. marne 20 procent należnego wynagrodzenia, które i tak trafiło do nich z opóźnieniem. Kolejne miesiące to już była czysta bezwzględność. Za kwiecień i maj ludzie nie zobaczyli już ani jednej złotówki.
Ponad 100 rodzin, które z dnia na dzień musiały opłacić rachunki, kredyty i wykarmić dzieci, zostało bez grosza przy duszy.
Prezes potwierdza, że jest bardzo źle
Trudną i niezwykle napiętą sytuację w firmie oficjalnie potwierdził prezes zarządu spółki, Jarosław Ziętal. Szef budowlanego molocha przyznał, że Anna-Bud jest na skraju całkowitego bankructwa, a kasa firmy świeci pustkami, przez co wypłata świadczeń dla załogi stała się niemożliwa.
Spółka jest w stałym kontakcie z reprezentacją pracowników, czyli trzema osobami wytypowanymi przez załogę. Prowadzimy działania związane z obsługą naszych zobowiązań. Robimy wszystko, żeby pracownicy nie byli w związku z zaistniałą sytuacją pokrzywdzeni
– tłumaczy prezes Jarosław Ziętal.
Mimo tych gładkich i okrągłych słówek prezesa, na ten moment nikt nie jest w stanie odpowiedzieć udręczonym pracownikom na jedno, kluczowe pytanie: kiedy i czy w ogóle odzyskają swoje ciężko zarobione pieniądze.
Budowali potęgę Świętokrzyskiego
Ten spektakularny upadek boli region podwójnie, bo Anna-Bud od 1999 roku była absolutną dumą i synonimem budowlanego sukcesu na Kielecczyźnie. Firma, która zaczynała w Bilczy pod Kielcami, przez lata wyrosła na giganta zgarniającego najbardziej prestiżowe kontrakty w województwie.
To właśnie ta spółka odpowiadała za budowę wartych miliony, strategicznych inwestycji. To oni stawiali kosmiczny Świętokrzyski Kampus Laboratoryjny Głównego Urzędu Miar w Kielcach, prowadzili gigantyczną przebudowę Teatru imienia Stefana Żeromskiego czy budowali słynną tężnię solankową w Busku-Zdroju. Budowali obiekty dla Kieleckiego Parku Technologicznego, wielkie szpitale, fabryki i osiedla mieszkaniowe.
Dzisiaj, mimo przeniesienia formalnej stolicy spółki do Warszawy, potężny kryzys uderzył prosto w świętokrzyskie serce firmy, zostawiając lokalnych budowlańców z niczym.
Piotr Zych

