Nowe informacje w sprawie pożaru, który wybuchł w zakładzie produkującym systemy bezzałogowe w Skarżysku-Kamiennej. Monitoring miał zarejestrować osobę, która dostała się na teren firmy. Jak przekazał wiceszef MSWiA Czesław Mroczek, była ona zamaskowana.
Do pożaru doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w hali przy ulicy Obuwniczej. Ogień pojawił się po północy w części magazynowo-produkcyjnej zakładu należącego do Grupy WB. Na miejscu szybko pojawiły się służby. Nikt nie został poszkodowany.
Monitoring zarejestrował człowieka
Sprawa nabrała poważnego charakteru po analizie materiałów z monitoringu. Według informacji przekazanych przez wiceszefa MSWiA kamery zarejestrowały osobę, która dostała się na teren zakładu.
Problemem dla śledczych jest jednak to, że osoba ta była zamaskowana. Na tym etapie nie wiadomo więc, kim była i jaki dokładnie miała związek z pożarem. Służby analizują zabezpieczone materiały i prowadzą dalsze czynności.
Śledztwo w sprawie możliwego sabotażu
Postępowanie prowadzi Małopolski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie. Śledztwo dotyczy między innymi udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Polsce oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym polegającego na celowym wywołaniu pożaru poprzez podłożenie ładunku zawierającego materiały łatwopalne.
Prokuratura podała, że w wyniku pożaru zniszczone zostały pomieszczenia magazynowe. Wstępnie wartość strat oszacowano na co najmniej 15 mln zł. Za czyny będące przedmiotem śledztwa może grozić nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
W sprawę zaangażowane są ABW i policja
Ze względu na charakter działalności prowadzonej w zakładzie sprawą zajmują się nie tylko policjanci i strażacy. W działania zaangażowane są również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz inne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa.
Czesław Mroczek zapowiedział również analizę systemów ochrony tego typu obiektów. Po zakończeniu czynności służby mają przygotować rekomendacje dotyczące zwiększenia poziomu zabezpieczeń.
Śledczy nadal ustalają, kto pojawił się na terenie zakładu i czy ta osoba miała związek z wybuchem pożaru. Na obecnym etapie służby nie wskazały sprawcy.

