Koniec pudrowania rzeczywistości, bo w Kielcach nie jest tak kolorowo jak na rolkach prezydent miasta. W debacie zorganizowanej przez jeden z kieleckich portali, Marcin Stępniewski z PiS brutalnie sprowadził Agatę Wojdę i jej zaplecze na ziemię, wykazując, że dwa lata obecnej prezydentury to głównie „opowieści z mchu i paproci”.
W bezlitosnym starciu na argumenty w debacie portalu wKielcach.Info szef klubu PiS Marcin Stępniewski punkt po punkcie zdemolował mit o rozwoju Kielc, pokazując miasto, w którym łatwiej o nową ścieżkę rowerową i kolejnego urzędnika w ratuszu niż o realne wsparcie dla wyciskanego biznesu i walkę z rekordowym bezrobociem.
Rekordowe bezrobocie i pudrowanie rzeczywistości
Najmocniejszym punktem wystąpienia Marcina Stępniewskiego była miażdżąca analiza kieleckiego rynku pracy. Radny PiS odrzucił optymistyczną narrację Michała Piaseckiego z Koalicji Obywtelskiej, wskazując na twarde dane statystyczne, które dyskwalifikują obecną politykę ratusza.
Takiego wzrostu bezrobocia, z jakim mamy do czynienia w Kielcach, nie mieliśmy nigdy w historii. Od początku kadencji pani prezydent liczba bezrobotnych zwiększyła się o ponad 28 procent. Wśród kobiet ten wzrost wynosi ponad 20 procent. To są liczby niebywałe
– grzmiał Stępniewski.
Radny PiS zauważył drastyczny paradoks, że podczas gdy w sektorze prywatnym ubywa miejsc pracy, a przedsiębiorcy są „wyciskani”, zatrudnienie w Urzędzie Miasta rośnie. Stępniewski ironizował, że sukcesem prezydent jest to, że przy 40 proc. upływu kadencji bezrobocie wzrosło „tylko” o 28 proc..
Zamiast inwestycji są obrazki
W narracji Stępniewskiego, rządy Agaty Wojdy to przede wszystkim „marketing polityczny” i produkcja ładnych wizualizacji, za którymi nie idą realne czyny. Radny PiS wyliczał niespełnione obietnice – od braku zapowiadanego lodowiska, zastąpionego tańszym zadaszeniem, przez okrojone projekty z Budżetu Obywatelskiego, aż po niepewny los inkubatora „Kalifornia”.
Mamy do czynienia z opowieściami z mchu i paproci. Po 40 procentach kadencji wciąż słyszymy nie o tym, co jest, tylko o tym, co będzie. Pani prezydent ma taką złotą zasadę: im więcej razy pokaże się jakiś projekt na wizualizacji, tym lepiej on wygląda, ale niekoniecznie powstaje
– punktował szef klubu PiS.
Stępniewski zarzucił władzom miasta „chomikowanie” 20 milionów złotych w rezerwie prezydenckiej, podczas gdy kieleckie ulice wymagają natychmiastowych nakładów. Według jego analizy, nawet za czasów krytykowanego Bogdana Wenty, środków na drogi było w budżecie więcej niż obecnie.
„Ciche centrum” i atak na przedsiębiorców
Radny PiS stanął również w obronie kieleckich przedsiębiorców z centrum miasta. Odnosząc się do „ożywiania Śródmieścia”, Stępniewski oskarżył radnych koalicji o „podnoszenie ciśnienia” lokalnym biznesmenom poprzez nadgorliwe egzekwowanie uchwały krajobrazowej.
Zamiast ożywienia centrum, mamy dociiskanie przedsiębiorców. Nowo powstałe biznesy są zgłaszane do ukarania za stojak przed lokalem. Jeśli tak dalej pójdzie, nie będziemy mieli Silent Disco, tylko Silent City Center
– ostrzegał.
Jako jaskrawy przykład anty-biznesowej postawy podał sprawę firmy Leofood. Według Stępniewskiego, miasto forsując zabudowę mieszkaniową w planach zagospodarowania, de facto wypycha z Kielc nowoczesną firmę o światowym zasięgu.
Koalicja Obywatelska: To był czas planowania…
Michał Piasecki bronił prezydent Wojdy, argumentując, że pierwsze dwa lata były niezbędne na przygotowanie dokumentacji i pozyskanie funduszy zewnętrznych.
Wskazywał na sukcesy w postaci dofinansowań na termomodernizację szkół, rewitalizację Doliny Silnicy czy Parku Miejskiego. Piasecki odpierał też zarzuty o bezrobocie, twierdząc, że wzrost statystyk wynika ze zmian ustawowych w rejestracji bezrobotnych, a stopa bezrobocia w Kielcach wciąż jest niższa niż średnia wojewódzka.
Odpowiedź Marcina Stępniewskiego była bezlitosna i odwoływała się do zaprzestania „pudrowania rzeczywistości”.
Moje życzenie na najbliższe miesiące: przestańcie kłamać. Przestańcie pokazywać obrazki, z których nic nie wynika. Zdiagnozujmy faktycznie, w jakim miejscu są Kielce i spróbujmy je wspólnie naprawiać
– zakończył lider kieleckiego PiS.
Sesja absolutoryjna 7 maja będzie kolejną okazją do weryfikacji tych dwóch skrajnie różnych wizji Kielc: tej z kolorowych rolek w mediach społecznościowych i tej z policyjnych oraz statystycznych raportów.
Robert Bagiński

