Kielce zamarły w hołdzie dla pomordowanych na Wschodzie! Przejmujący stukot butów rekonstruktorów i morze biało-czerwonych flag przeszło ulicami miasta w ramach XI Marszu Katyńskiego.
86 lat po tym, jak kaci z NKWD strzałem w tył głowy próbowali wyrżnąć elitę narodu, kielczanie udowodnili, że pamięć jest silniejsza niż kule.
To nie był tylko atak na oficerów, to był drenaż mózgów całej Polski
– grzmią historycy IPN.
22 tysiące wyroków śmierci
Scenariusz był zawsze ten sam: piwnica, strzał w tył głowy, dół śmierci w lesie. Funkcjonariusze NKWD w 1940 roku systemowo mordowali polską inteligencję. Wśród blisko 22 tysięcy ofiar byli ojcowie, dziadkowie i synowie kieleckich rodzin.
Czcimy pamięć tych, którzy mieszkali w Kielcach – żołnierzy 2. Pułku Artylerii Lekkiej oraz 4. Pułku Piechoty Legionów. Ta pamięć musi być przekazywana z pokolenia na pokolenie!
– mówiła poruszona Anna Łakomiec, szefowa Kieleckiej Rodziny Katyńskiej.
Szokujące dane przedstawił Marek Jończyk z IPN. Mało kto wie, że co dziesiąta ofiara Katynia pochodziła z przedwojennego województwa kieleckiego! W regionie świętokrzyskim życie w dołach śmierci straciło 2300 osób.
MODLITWA POD KADZIELNIĄ
Marsz, który wyruszył z Placu Artystów, zakończył się na Skwerze Pamięci Ofiar Katynia. Tam, przed wymownym monumentem „Sen”, przedstawiciele władz, służb mundurowych oraz młodzież szkolna oddali hołd zamordowanym.
To byli ludzie, którzy budowali nowoczesne państwo. Zostali Polsce odebrani siłą na mocy zbrodniczej decyzji z 5 marca
– podkreślał Robert Piwko, naczelnik kieleckiego IPN.
Dla kielczan ten marsz to nie tylko lekcja historii, to twarda deklaracja: mimo upływu lat, prawda o Katyniu nie zostanie zakopana. Kolejne pokolenia młodych rekonstruktorów, którzy licznie pojawili się na trasie, są tego najlepszym dowodem.
Marta Grasegger

