Kielce stoją u progu gigantycznego kryzysu, który może uziemić tysiące mieszkańców. Podczas gdy widmo strajku w MPK staje się coraz bardziej realne, w ratuszu zamiast twardych negocjacji mamy… festiwal PR-u. Prezydent Agata Wojda, znana z dużej aktywności w mediach społecznościowych i nagrywania efektownych „rolek”, zdaje się zapominać, że zarządzanie miastem to coś więcej niż uśmiech do kamery.
Kiedy więc potrzeba kompetencji i dialogu w kluczowym dla mieszkańców Kielc obszarze, pojawia się ściana i agresywny ton, który tylko zaognia konflikt.
Strajk wisi na włosku. Bogdan Latosiński: „Załoga jest zdeterminowana!”
Sytuacja w kieleckiej komunikacji miejskiej jest napięta jak nigdy dotąd. Bogdan Latosiński, przewodniczący rady nadzorczej Kieleckie Autobusy Spółka Pracownicza w rozmowie z regionalna telewizją nie pozostawił złudzeń, że nastroje wśród kierowców i mechaników są fatalne. Tymczasem, władze miasta, zamiast szukać kompromisu, idą na zderzenie czołowe z przewoźnikiem.
Jeszcze długa droga przed nami. Załoga MPK jest zdeterminowana do działań. Przed nami są rozmowy z załogą. Na pewno będzie referendum w odpowiednim czasie. Przede wszystkim czekamy na konkretną odpowiedź z miasta
– zapowiedział twardo Latosiński.
PR kontra rzeczywistość. „To była manipulacja pani prezydent”
Głównym punktem zapalnym jest kategoryczne „nie” ratusza dla kluczowych postulatów spółki. Chodzi m.in. o wstrzymanie kontrowersyjnej budowy zajezdni przy ulicy Kolberga czy kwestię kar za wiek autobusów. Prezydent Agata Wojda w swoich publicznych wystąpieniach ucina temat, co przez drugą stronę odbierane jest jako brak szacunku i czysta gra pod publiczkę.
Bardzo mi przykro z powodu tak agresywnego tonu. Mówienie o bazie, mówienie o karach, to była w pewnym sensie manipulacja pani prezydent
– ocenił bez ogródek Latosiński, punktując sposób komunikacji włodarza Kielc.
Paliwo drożeje, a miasto liczy kary. Gdzie podziały się kompetencje?
Kiedy prezydent Wojda skupia się na formie i wizerunku, liczby dla MPK są bezlitosne. Lockdown, wojna na Ukrainie, a teraz niepokoje w Iranie wybiły zęby procesom inwestycyjnym. Koszty działalności szybują w kosmos, a wsparcia z ratusza nie widać.
Tylko w marcu MPK z powodu wzrostu cen paliw musiało wydać dodatkowe 800 tysięcy złotych
– wylicza przewodniczący, dodając, że spółka mimo trudności i tak zainwestowała od 2022 roku aż 70 milionów złotych w nowy tabor.
Zamiast zrozumienia dla trudnej sytuacji ekonomicznej, MPK słyszy o kolejnych karach i rygorach. To prosta droga do katastrofy. Czy prezydentka Wojda znajdzie czas między kolejnymi postami na Instagramie, by usiąść do stołu i merytorycznie porozmawiać o przyszłości komunikacji? Na razie, zamiast kompetencji komunikacyjnych, mieszkańcy dostają „agresywny ton” i widmo pustych przystanków.
Marta Grasegger

