Mieszkańcy kieleckiego Białogonu marzą o powrocie do czasów, gdy nad Bobrzą tętniło życie, a kajaki i letnie festyny były codziennością. Pojawił się ambitny plan odbudowy dawnego stawu, ale na drodze do sielanki stoi mroczna tajemnica z przeszłości.
Ziemia w tym miejscu skrywa niebezpieczne metale ciężkie, które mogą zagrozić ujęciom wody dla całych Kielc
Wspomnienia kontra brutalna rzeczywistość
Kiedyś była tu plaża, słońce i zabawa organizowana przez słynną Fabrykę Pomp. Dziś to zdegradowany teren, który zamiast turystów przyciąga… ekologów i inspektorów. Badania dna wyschniętego zbiornika nie pozostawiają złudzeń: to ekologiczna pułapka. Aby metale ciężkie nie przedostały się do wód gruntowych, miasto ratuje się sadzeniem specjalnej roślinności, która ma „trzymać” skażenie przy ziemi.
To trochę tykająca bomba. Zagrożenie zanieczyszczenia wód gruntowych nadal istnieje
– ostrzega radny Wiktor Pytlak, który mimo wszystko nie składa broni i chce walczyć o rewitalizację tego miejsca.
Plan B: Staw po drugiej stronie rzeki?
Skoro starego dna nie można bezpiecznie zalać wodą, narodził się rewolucyjny pomysł. Nowy zbiornik miałby powstać po drugiej stronie rzeki Bobrzy. Eksperci sugerują, że ukształtowanie terenu pozwoliłoby na naturalne wypełnienie stawu dzięki sprytnym rozwiązaniom hydrotechnicznym.
Miejski Konserwator Zabytków, Piotr Spurek, widzi w tym ogromną szansę na turystyczne odrodzenie dzielnicy. Projekt jest imponujący: ścieżki dydaktyczne, a nawet scena koncertowa dla lokalnego Domu Kultury. Białogon znów mógłby stać się rekreacyjnym sercem Kielc.
90 milionów złotych – kto za to zapłaci?
Inwestycja zapiera dech w piersiach, ale jej koszt również. Szacuje się, że na realizację planów potrzeba ponad 90 milionów złotych. To kwota, której kielecki budżet nie udźwignie samodzielnie. Jedyną szansą są potężne dotacje z funduszy unijnych na rewitalizację terenów poprzemysłowych.
Radny Pytlak zapowiada już dwa etapy działań: najpierw zabezpieczenie skażonego dna „starego” stawu, a potem walka o techniczne stworzenie nowego zbiornika.
Piotr Zych

