Siedemnastowieczna „perła” regionu świętokrzyskiego, która od dekad popadała w ruinę, ma szansę na nowe życie. Po wygaśnięciu umowy użyczenia z gminą Piekoszów, Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim ponownie trafił pod zarząd kieleckiego starostwa. Władze powiatu oraz miasta nie kryją optymizmu, ponieważ pojawili się konkretni inwestorzy gotowi wyłożyć miliony na ratowanie tego unikatowego zabytku. Czy dawna rezydencja magnacka, wzorowana na kieleckim Pałacu Biskupów Krakowskich, doczeka się wreszcie godnej odbudowy?
Pałac w Podzamczu Piekoszowskim, zaprojektowany przez włoskiego architekta Tomasa Pancino, mimo obecnego stanu, wciąż uchodzi za architektoniczny unikat. Choć budowla jest mniejsza od swojego kieleckiego pierwowzoru, Krzysztof Myśliński, Świętokrzyski Konserwator Zabytków, podkreśla, że nie odbiera to jej wartości ani historycznej rangi. Niestety, od wielkiego pożaru w drugiej połowie XIX wieku obiekt pozostaje w stanie trwałej ruiny.
Komplikacje własnościowe i koniec czasu dla gminy
Przez lata największą barierą w ratowaniu pałacu były nieuregulowane kwestie własnościowe. Mariusz Ściana, członek zarządu powiatu kieleckiego, wspomina, że poszukiwania spadkobierców rozrzuconych po całym świecie były nieskuteczne, co wymusiło procedurę wywłaszczenia. Gdy starostwo przejęło obiekt, w 2023 roku przekazało go gminie Piekoszów w celu pozyskania funduszy na remont.
Burmistrz Teresa Jakubowska wylicza, że w tym czasie gmina wysprzątała teren, wykonała niezbędne odkrzaczanie i zabezpieczyła mury pod nadzorem konserwatora. Umowa użyczenia wygasła jednak w marcu, a gmina nie zdołała sfinalizować odbudowy z własnych środków. Teraz piłeczka ponownie jest po stronie starostwa, które rozważa bardziej radykalne kroki.
Inwestorzy na horyzoncie
Obecnie pod uwagę brane są dwa główne scenariusze: partnerstwo publiczno-prywatne lub sprzedaż warunkowa obiektu. Starosta kielecki Tomasz Pleban oraz burmistrz Piekoszowa potwierdzają, że prowadzone są już „bardzo poważne rozmowy” z przedsiębiorcami zainteresowanymi obiektem. Inwestycja będzie jednak wymagała ogromnych nakładów finansowych, liczonych w milionach złotych.
Aby potencjalny inwestor mógł odzyskać wyłożone środki, czas dzierżawy lub użytkowania musiałby opiewać na kilkadziesiąt lat – od 25 do nawet 50 lat. Władze liczą, że prywatny kapitał pozwoli uratować pękające mury rezydencji potężnego niegdyś rodu Tarłów i zamienić te „internetowe perełki” w tętniący życiem punkt na mapie turystycznej regionu.
Edyta Olszewska

