Sandomierz idzie na całość i jako lider w regionie zamienia gigantyczne, piwniczne korytarze Szpitala Specjalistycznego w potężny schron, który w razie zagrożenia ocali życie ponad 4,5 tysiąca osób. Rząd i MSWiA dali zielone światło, na stół trafiają miliony, a robotnicy muszą uwinąć się w iście ekspresowym tempie – potężna podziemna forteca ma być gotowa jeszcze w tym roku.
Podziemne miasto na poziomie minus jeden
To nie są zwykłe plany na odległą przyszłość, ale to potężny, militarno-cywilny projekt, który musi powstać w iście ekspresowym tempie. Wojewoda świętokrzyski Józef Bryk stawia sprawę jako priorytet i chociaż zadanie jest ogromne, prace muszą zakończyć się jeszcze w tym roku. Dokumentacja już powstaje, a w lipcu zostanie ogłoszony wielki przetarg, który wyłoni wykonawcę tej strategicznej inwestycji.
Metamorfoza 6 tysięcy metrów kwadratowych szpitalnych piwnic to gigantyczne wyzwanie inżynieryjne. Budynek ma aż 5 kondygnacji, więc robotnicy w pierwszej kolejności będą musieli potężnie wzmocnić konstrukcję stropów, by wytrzymały ewentualne uderzenia i eksplozje. Na poziomie -1 powstanie 15 niezależnych stref, z których każda pomieści po 300 osób.
Zakupimy wyposażenie, powstaną toalety, miejsca, które będą służyły pracom medycznym
– zapowiada starosta sandomierski Marcin Piwnik.
Co niezwykle ważne, dyrektor lecznicy dr Marek Tombarkiewicz zdradza, że część podziemnych sal zostanie przystosowana do świadczenia doraźnych usług medycznych. W razie kryzysu, pod ziemię będzie można bezpiecznie ewakuować chorych i prowadzić tam leczenie pod osłoną grubych murów.
140 milionów na schrony w regionie. Kielce daleko w tyle!
Sandomierski schron pochłonie szacunkowo 15 milionów złotych i będzie największym tego typu obiektem w całym powiecie. Pieniądze płyną z wielkiego, Rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, z którego do Świętokrzyskiego trafi łącznie ponad 140 milionów złotych. Resorty Obrony Narodowej oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji hurtowo akceptują wnioski od lokalnych samorządów – zatwierdzono już 95% projektów budowlanych ze starostw.
Podczas gdy Sandomierz buduje schron-gigant w kilka miesięcy, inne świętokrzyskie miasta stoją przed brutalną rzeczywistością. Ze względu na ogromne zaniedbania, niektóre gminy – w tym niestety Kielce – na remonty starych obiektów potrzebują aż dwóch lat. Stolica regionu planuje dopiero łatanie schronów z lat 50. na osiedlach KSM, Sady i Szydłówek, które dziś nie spełniają żadnych standardów ochronnych.
Edyta Olszewska

