W kieleckiej bazylice katedralnej doszło do bezprecedensowych święceń diakonatu. Obok jednego Polaka, przysięgę celibatu i wierności złożyli dwaj alumni z Republiki Środkowoafrykańskiej. Dla starszych mieszkańców to potężny szok kulturowy i bolesny jaskrawy dowód na to, jak dramatycznie zmieniły się czasy. Jeszcze ćwierć wieku temu kieleckie seminarium pękało w szwach, a świętokrzyscy księża wyjeżdżali nawracać Afrykę. Dziś to Afryka przysyła swoich ludzi, by ratować podupadające powołania w Kielcach.
Gigantyczny przełom i znak czasów
Żyjemy w czasach, w których Kościół w Polsce walczy o każdego nowego kapłana i diakona. Sobotnia uroczystość w kieleckiej katedrze pod przewodnictwem biskupa Jana Piotrowskiego idealnie to podsumowuje.
Święcenia diakonatu przyjął Mariusz Kwaśniak z podkieleckiej parafii Irządze oraz dwaj klerycy z Czarnego Lądu: Zidane Addris i Ulrich Monomany. Na ich roczniku cztery lata temu był tylko… jeden jedyny Polak! Gdyby nie braterska pomoc z Afryki, kieleckie seminarium świeciłoby pustkami.
Dla każdego, kto pamięta kielecki Kościół z przełomu wieków, to niewiarygodny zwrot akcji. Jeszcze 20-25 lat temu Wyższe Seminarium Duchowne w Kielcach przeżywało prawdziwe oblężenie, na korytarzach tętniło życie, a teologię studiowało jednocześnie kilkuset młodych chłopaków. Powołań było tak wiele, że diecezja kielecka regularnie „eksportowała” swoich świetnie przygotowanych księży na misje do Afryki czy Ameryki Południowej. Dziś, w dobie gigantycznego kryzysu powołań w Europie, role całkowicie się odwróciły.
Od egzotycznej bariery językowej do święceń
Początki afrykańskich kleryków w stolicy Gór Świętokrzyskich nie były łatwe. Jak wspomina dk. Mariusz Kwaśniak, barierą nie do przejścia na początku wydawał się język polski – jeden z najtrudniejszych na świecie. Egzotyczni goście przez pierwszy rok intensywnie wkuwali polską gramatykę i słówka, by od trzeciego roku w pełni zintegrować się i rozpocząć wspólną formację.
Zidane Addris i Ulrich Monomany otwarcie mówią o swoim powołaniu – pierwszy szukał w seminarium prawdy i miłości Boga, drugiego od dzieciństwa inspirował lokalny proboszcz w dalekiej archidiecezji Bangi oraz modlitwa ukochanej mamy. Na ich święcenia przyleciał sam kardynał Dieudonné Nzapalainga z Republiki Środkowoafrykańskiej, który w mocnych, ewangelicznych słowach przypomniał nowym diakonom, że ich posługa to nie żaden awans społeczny, ale twarda służba drugiemu człowiekowi.
Nowa rzeczywistosć
Biskup ordynariusz Jan Piotrowski bez owijania w bawełnę przyznaje, że dzisiejsza rzeczywistość wymaga od nas zupełnie nowego myślenia.
Mam świadomość, że posyłamy coraz mniej misjonarzy, dlatego warto szukać innych form współpracy. Jak powiedział jeden z biskupów afrykańskich, Kościół nie jest ani biały, ani czarny, tylko jest powszechny
– podsumował biskup kielecki.
Święcenia diakonatu to przedostatnia prosta do pełnego kapłaństwa. Nowi duchowni mogą już m.in. chrzcić, udzielać ślubów i odprawiać pogrzeby. Przez najbliższy rok będą praktykować w diecezji kieleckiej, a po święceniach prezbiteratu (kapłańskich) za rok, wrócą głosić Ewangelię do swoich rodzinnych stron w Afryce. Co ciekawe, w kieleckich ławach seminaryjnych na swoją kolej czeka już kolejnych siedmiu kleryków… z Angoli! Przyzwyczajajmy się – krajobraz świętokrzyskich parafii zmienia się na naszych oczach.
Marta Grasegger

