Świętokrzyskie właśnie stało się centrum polskiej potęgi ogniowej. Skarżyskie Mesko, spółka z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, podpisało umowę, która wpłynie na rozwój firmy oraz regionu. Wartość kontraktu, to ponad 6 miliardów złotych. Pieniądze zostaną przeznaczone na dostarczenie wojsku ładunków modularnych do pocisków kalibru 155 mm w latach 2028–2030.
Mesko od lat współpracuje z Zakładami Metalowymi „DEZAMET”, dostarczając korpusy pocisków. Teraz, w ramach szerszego konsorcjum PGZ-Amunicja, polska armia zyska to, co najcenniejsze tj. niezależność w produkcji kompletnej amunicji 155 mm. Bez oglądania się na zagranicznych dostawców, bez nerwowych telefonów w kryzysie.
Podpisana dzisiaj umowa to dla Spółki otwarta droga do dalszego zwiększania konkurencyjności na rynku krajowym i europejskim
– mówi Renata Gruszczyńska, prezes Meska.
I dodaje, że jej firma wykorzystuje wszystkie możliwe źródła finansowania. W tym unijny mechanizm SAFE, który uruchomił ten miliardowy zastrzyk.
Skarżysko i okolice pracują na najwyższych obrotach
Co to oznacza dla regionu świętokrzyskiego? Mesko nie produkuje samo. W konsorcjum są też Zakłady Chemiczne Nitro-Chem, Gamrat, Belma. Część ładunków modularnych powstaje w Pionkach. Samo Skarżysko staje się sercem amunicyjnym Polski.
A apetyty rosną. Mesko realizuje projekty, które mają zwiększyć zdolność produkcyjną pocisków kalibru 155 mm do… 150 tysięcy sztuk rocznie. To skok, który robi wrażenie nawet w skali europejskiej.
Bezpieczeństwo ma swoją cenę – i swoją lokalizację
W czasach, gdy w Europie znów mówi się o gotowości bojowej, kontrakt skarżyskiej firmy to nie tylko suchy zapis w agendzie Agencji Uzbrojenia. To realny krok ku temu, by polski żołnierz nie musiał oszczędzać amunicji.
I choć w sobotnie popołudnie łatwiej myśleć o niżówce w wodociągach niż o ładunkach modularnych, to właśnie takie decyzje – podejmowane w Skarżysku, realizowane w Kraśniku i Pionkach – decydują o tym, czy jutro będziemy spać spokojnie.
Mesko właśnie udowodniło, że świętokrzyskie może nie tylko produkować, ale i dyktować warunki w europejskim przemyśle obronnym. A miliardowy kontrakt? To nie koniec. To rozgrzewka.
Edyta Olszewska

