To miał być kolejny, rutynowy poranek dla ekipy wywożącej odpady. Niestety, we wtorkowe przedpołudnie w miejscowości Lechów doszło do makabrycznego wypadku, który wstrząsnął lokalną społecznością. 40-letni pracownik zginął na miejscu pod kołami potężnego mercedesa. Zabrakło sekund, by uniknąć najgorszego.
Do tragedii doszło w gminie Bieliny, na drodze dojazdowej do jednej z prywatnych posesji. Kilkanaście minut po godzinie 8:00 ciszę przerwał huk i krzyki przerażenia.
Śmierć przyszła z tyłu. Nie było szans na ratunek
Scenariusz wypadku, który ustalili pracujący na miejscu śledczy, mrozi krew w żyłach. 49-letni kierowca śmieciarki marki Mercedes wykonywał właśnie manewr cofania. W tym samym momencie za tył pojazdu wszedł 40-letni ładowacz.
Kierowca najprawdopodobniej nie zauważył swojego kolegi. Ciężka maszyna potrąciła mężczyznę z ogromną siłą. Choć pomoc wezwano natychmiast, przybyły na miejsce lekarz mógł jedynie potwierdzić najgorsze – 40-latek poniósł śmierć na miejscu.
Śledztwo pod nadzorem prokuratora
Policja z Kielc od razu przystąpiła do zabezpieczania śladów. Jak przekazała podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas z KMP w Kielcach, kierowca mercedesa był trzeźwy w chwili zdarzenia.
Ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu policjantów wynika, że 49-letni kierowca śmieciarki marki Mercedes, wykonując manewr cofania, potrącił 40-letniego ładowacza, który przechodził z tyłu pojazdu. Lekarz stwierdził zgon mężczyzny
– powiedziała funkcjonariuszka.
Obecnie na miejscu tragedii trwają intensywne czynności pod nadzorem prokuratora. Śledczy muszą odpowiedzieć na pytanie: dlaczego doświadczony pracownik znalazł się w martwym polu widzenia i czy wszystkie procedury bezpieczeństwa podczas manewru cofania zostały zachowane? Lechów pogrążył się w żałobie po stracie tragicznie zmarłego mężczyzny.
Robert Kamiński

