Poniedziałkowy wieczór przyniósł tragiczną i przerażającą śmierć pod kołami rozpędzonego pociągu pospiesznego we Włoszczowie. Rozpędzony pociag, wiozący 350 pasażerów z Zakopanego do Warszawy, dosłownie zmiażdżył mężczyznę, który znalazł się na torach w rejonie wiaduktu na ulicy Młynarskiej.
Ofiara nie miała absolutnie żadnych szans na przeżycie, zginęła na miejscu pod tonami stali. Centralna Magistrala Kolejowa została natychmiast sparaliżowana, a na miejscu do późnych godzin nocnych pracowali policyjni śledczy i prokurator.
Rozpędzony ekspres nie miał szans wyhamować
Wszystko wydarzyło się w poniedziałkowy wieczór na kieleckim odcinku słynnej Centralnej Magistrali Kolejowej. To właśnie tamtędy z ogromną prędkością pędził pociąg pospieszny relacji Zakopane – Warszawa Wschodnia. Gdy skład zbliżał się do wiaduktu przy ulicy Młynarskiej we Włoszczowie, doszło do tragedii.
Nagle przed pociągiem pojawił się człowiek. Maszynista nie miał najmniejszych szans na zatrzymanie rozpędzonego kolosa. Huk, pisk hamulców i potworne uderzenie – ciało mężczyzny zostało zmasakrowane przez koła pociągu. Strażacy i załoga pogotowia, którzy pierwsi dotarli na miejsce katastrofy, mogli już tylko potwierdzić najgorsze.
Policja bada makabryczny wypadek
Na miejscu tragedii natychmiast zaroiło się od policyjnych radiowozów i prokuratorskich taśm. Służby badają każdy centymetr torowiska pod wiaduktem, próbując rozwikłać zagadkę tej potwornej śmierci. Tożsamość zmarłego wciąż pozostaje tajemnicą.
Trwa ustalanie tożsamości tragicznie zmarłego mężczyzny. Policjanci ustalają także okoliczności i przyczyny tego zdarzenia
– powiedziała nam aspirant Weronika Grot, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji we Włoszczowie.
Śledczy badają obecnie dwie hipotezy, czy była to chwila nieuwagi i koszmarna próba przejścia przez tory w niedozwolonym miejscu, czy też desperacki krok i celowe targnięcie się na własne życie.
350 pasażerów uwięzionych w pociągu
W pociągu jadącym ze stolicy Tatr do Warszawy znajdowało się aż 350 pasażerów. Na szczęście, w wyniku nagłego hamowania nikt z podróżnych ani obsługi składu nie odniósł obrażeń. Ludzie przeżyli jednak potworny horror i zostali uwięzieni w wagonach na środku zablokowanej trasy.
Ruch na Centralnej Magistrali Kolejowej został całkowicie sparaliżowany. Ponieważ jest to główna arteria łącząca południe Polski ze stolicą, utrudnienia dotknęły tysiące podróżnych w innych pociągach, które utknęły na stacjach pośrednich.
Marta Grosegger

