Sytuacja finansowa placówek ochrony zdrowia podległych pod Urząd Marszałkowski w Kielcach jest krytyczna. Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego dyrektorzy lecznic przedstawili porażający raport o zadłużeniu.
Głównym winowajcą jest systemowy brak płatności ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia za tzw. nadwykonania, czyli procedury ratujące życie, które zostały wykonane ponad limit określony w kontraktach.
Leki onkologiczne na kredyt i milionowe straty
Najtragiczniejszy obraz wyłania się z danych Świętokrzyskiego Centrum Onkologii, gdzie strata po pierwszym kwartale tego roku sięgnęła astronomicznej kwoty 37 milionów złotych. Aż 28 milionów z tej sumy to niezapłacone przez NFZ nadwykonania.
Jak alarmuje wicedyrektor Agnieszka Syska, sytuacja zmusiła placówkę do generowania długów wymagalnych u dostawców leków. Na koniec marca szpital zalegał z płatnościami na 10 milionów złotych głównie za cytostatyki, czyli silne leki przeciwnowotworowe, które już dawno zostały podane pacjentom. Brak zwrotu tych środków za ubiegły rok i bieżący kwartał stawia pod znakiem zapytania ciągłość terapii onkologicznych w regionie.
Równie dramatycznie sytuacja wygląda w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach. Dyrektor Marcin Martyniak wskazuje na 17 milionów złotych długu z ubiegłego roku oraz kolejne 17 milionów nadwykonań wygenerowanych tylko w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku.
Co istotne, dotyczą one świadczeń, których nie da się odłożyć w czasie – operacji kardiochirurgicznych, zabiegów naczyniowych czy wszczepiania zastawek. Szpital na Czarnowie wykonuje procedury ratujące życie, ryzykując własną wypłacalnością, ponieważ bez nich pacjenci po prostu by umierali.
NFZ ignoruje samorząd i dyrektorów
Posiedzenie komisji przebiegało w atmosferze skandalu z powodu nieobecności dyrektor świętokrzyskiego oddziału NFZ, Marty Pietrasiak. Mimo że sama wyznaczyła termin spotkania, odwołała swój udział w ostatniej chwili drogą mailową, tłumacząc się względami zdrowotnymi.
Marszałek województwa Renata Janik oceniła to zachowanie jako jawne lekceważenie mieszkańców regionu, dyrektorów szpitali oraz struktur samorządowych. Oburzenie wywołał fakt, że na spotkanie nie oddelegowano żadnego z trzech zastępców dyrektora, co całkowicie sparaliżowało dialog między płatnikiem a wykonawcami usług medycznych.
W pozostałych placówkach regionu sytuacja jest równie napięta. Szpital w Czerwonej Górze zanotował 7 milionów złotych nadwykonań, a środki na leczenie alergologiczne są tak niedoszacowane, że wystarczą jedynie na pół roku pracy oddziału. Z kolei Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii w Morawicy, mimo straty sięgającej blisko 2 milionów złotych, nie może ograniczyć przyjęć pacjentów w kryzysie. Dyrekcja podkreśla, że w przypadku braku miejsc w Kielcach, najbliższa pomoc dla chorego znajduje się dopiero w Radomiu, co generuje kolejne koszty i ryzyka.
Dramatyczny apel do Warszawy
Samorządowcy podkreślają, że nie mają ustawowej możliwości finansowania bieżącej działalności lecznic, co jest wyłącznym obowiązkiem Narodowego Funduszu Zdrowia. Wicemarszałek Marek Bogusławski zaznaczył, że szpitale posiadają nowoczesny sprzęt i roboty medyczne, ale bez pieniędzy na leki i wynagrodzenia stają się one bezużyteczne.
Wobec braku porozumienia na szczeblu regionalnym, Sejmik wraz z dyrektorami szpitali zdecydował o wysłaniu oficjalnego protestu i wniosku o interwencję do Prezesa NFZ Filipa Nowaka oraz Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Gerendy. Świętokrzyskie szpitale domagają się natychmiastowego uregulowania zaległości, ostrzegając, że bez wsparcia z centrali będą zmuszone do zawieszania oddziałów i drastycznego wydłużania kolejek do zabiegów.
Edyta Olszewska

