Polityczna ofensywa Prawa i Sprawiedliwości w regionie świętokrzyskim. Były premier Mateusz Morawiecki odwiedził Ostrowiec Świętokrzyski, gdzie spotkał się z mieszkańcami i zaprezentował założenia nowego, strategicznego programu „Polska Jednej Prędkości”. Wizyta stała się dla świętokrzyskich samorządowców i wyborców okazją do bolesnych podsumowań.
Mieszkańcy regionu doskonale pamiętają rządy Mateusza Morawieckiego jako złoty wiek lokalnych inwestycji, gdy rządowe fundusze płynęły szerokim strumieniem do właściwie każdej gminy. Dziś, po zmianie władzy w Warszawie, ten strumień bezwzględnie wysechł, a lokalne budżety drastycznie toną w długach i gigantycznych rachunkach.
Morawiecki walczy o mniejsze miasta
Podczas gorącego spotkania w Ostrowcu Świętokrzyskim Mateusz Morawiecki wypunktował obecną politykę rządu Donalda Tuska, która uderza w Polskę lokalną. Nowy program PiS ma być ratunkiem dla ośrodków, które obecna władza spycha na boczny tor.
Szczególnie w takich miastach jak Ostrowiec Świętokrzyski potrzebne są programy, które wyrównują poziom szans względem największych ośrodków. Nowe zasady finansowania samorządu terytorialnego idą dokładnie w odwrotnym kierunku
– alarmował w Ostrowcu były premier Mateusz Morawiecki.
Polityk przekonywał, że obecne mechanizmy finansowe celowo sprzyjają wyłącznie najbogatszym metropoliom, takim jak Warszawa czy Kraków, skazując mniejsze powiaty na wegetację. Odpowiedzią na to ma być program „Polska Jednej Prędkości”, gwarantujący sprawiedliwy i równomierny podział środków na infrastrukturę, stabilną administrację oraz lokalną ochronę zdrowia.
Gdzie podziały się miliony?
Dla mieszkańców województwa świętokrzyskiego słowa byłego premiera to czysta rzeczywistość, którą znają z własnego podwórka. Rządy Mateusza Morawieckiego zapisały się w regionie jako czas bezprecedensowego boomu budowlanego.
Dzięki programom takim jak Polskie Ład czy Fundusz Inwestycji Lokalnych, pieniądze trafiały bezpośrednio do małych ojczyzn. W każdej, nawet najmniejszej świętokrzyskiej gminie budowano nowe drogi, modernizowano szkoły, stawiano nowoczesne świetlice i doposażano remizy strażackie. Wtedy nikt nie pytał samorządowców o barwy polityczne, wsparcie było realne i widoczne na każdym kroku.
Licznik bije, a na nic nie ma pieniędzy!
Sytuacja zmieniła się dramatycznie po 2023 roku. Mimo szumnych zapowiedzi obecnej koalicji rządzącej o „odblokowaniu” Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i rzekomym napływie unijnych miliardów, rzeczywistość w świętokrzyskich gminach jest zatrważająca. Rządowy strumień środków został drastycznie zakręcony. W terenie gołym okiem widać, że centralnych pieniędzy na nowe inwestycje po prostu nie ma.
Co gorsza, na samorządy zrzucono gigantyczne obciążenia finansowe. Włodarze miast i gmin w całym regionie łapią się za głowy, patrząc na drastycznie rosnące rachunki za energię, ogrzewanie i utrzymanie budynków publicznych. Koszty funkcjonowania szkół, przedszkoli czy urzędów poszybowały w górę, a Warszawa umywa ręce. Zamiast obiecanej poprawy, świętokrzyskie samorządy muszą dziś walczyć o przetrwanie i łatać dziury budżetowe, ze łzami w oczach wspominając czasy, gdy premierem był Mateusz Morawiecki.
Piotr Zych

