To nie jest zwykła roszada personalna, ale prawdziwa polityczna bomba, która z ogromną siłą rozerwała spokój w ożarowskim ratuszu. Burmistrz Piotr Ślęzak jednym podpisem zakończył karierę swojego zastępcy Marcina Stańczyka, wystawiając mu przy tym druzgocącą opinię, która brzmi jak akt oskarżenia.
Lista zarzutów jest porażająca i dotyka samej istoty funkcjonowania gminy: od strategicznych dokumentów po kluczowe inwestycje drogowe. Piotr Ślązak mówi wprost o całkowitej utracie zaufania i nienależytym wykonywaniu obowiązków przez Marcina Stańczyka, co w świecie samorządu oznacza polityczny wyrok śmierci.
Dokumentacyjny bubel i drogowy skandal
Głównym powodem dymisji stała się „Strategia Rozwoju Gminy Ożarów do roku 2030”, która zdaniem burmistrza okazała się stertą papierów pełną rażących błędów.
Według oficjalnego uzasadnienia wiceburmistrz miał odebrać dokument, w którym kompletnie pominięto kluczowe kwestie środowiskowe, takie jak osuwiska czy zasoby wód podziemnych, a nawet podano nieprawdziwe informacje o lokalnych rezerwatach przyrody.
Czarę goryczy przelała negatywna opinia Zarządu Województwa Świętokrzyskiego, który wytknął gminie aż dwadzieścia jeden kardynalnych błędów. Do tego doszły niepokojące doniesienia o remoncie drogi w Lasocinie, gdzie w umowie rzekomo zabrakło nawet zapisów o gwarancji, co mogło narazić finanse publiczne na ogromne straty.
Odwet czy sprawiedliwość?
Marcin Stańczyk nie zamierza jednak pokornie godzić się z losem i uderza z równie wielką siłą, sugerując, że padł ofiarą brutalnej gry i personalnego odwetu.
Według jego relacji prawdziwym zarzewiem konfliktu była twarda odmowa zatrudnienia w urzędzie osoby protegowanej przez jednego z mieszkańców. Były już zastępca twierdzi, że od tego momentu on i jego rodzina stali się celem bezpardonowego hejtu, a obecna dymisja jest jedynie zwieńczeniem tej nagonki. Sprawa przybrała jednak znacznie poważniejszy obrót, ponieważ odwołany polityk powiadomił już o wszystkim Centralne Biuro Antykorupcyjne, licząc na to, że agenci prześwietlą kulisy funkcjonowania ożarowskiego magistratu.
Odmówiłem realizacji oczekiwań jednego z mieszkańców dotyczących zatrudnienia wskazywanej osoby w urzędzie gminy. Od tego czasu – w mojej ocenie – byłem obiektem działań lokalnego hejtu, który wymierzony był zarówno we mnie, jak i moją rodzinę
– wyznaje rozgoryczony Marcin Stańczyk w rozmowie z lokalnymi mediami.
Gorąca atmosfera w gminie
Mieszkańcy Ożarowa z niedowierzaniem przyglądają się tej publicznej wymianie ciosów między niedawnymi najbliższymi współpracownikami. Konflikt na szczytach lokalnej władzy stawia pod znakiem zapytania sprawność realizacji kolejnych projektów, zwłaszcza w obliczu konieczności poprawiania kluczowych strategii rozwoju.
Podczas gdy burmistrz Ślęzak przekonuje, że czyści urząd z niekompetencji, Marcin Stańczyk zapowiada walkę o swoje dobre imię i sprawiedliwość przed instytucjami państwowymi.
Marta Grasegger

