Donald Tusk pojawi się dzisiaj na MSPO w Kielcach, gdzie Agencja Uzbrojenia podpisze z MESKO umowę na dostawę kilku tysięcy rakiet i mechanizmów startowych zestawów Piorun. Dla zakładów ze Skarżyska-Kamiennej to bardzo dobra wiadomość. Wizyta premiera będzie jednak również kolejną okazją dla rządu do pokazania rekordowych nakładów na bezpieczeństwo. I tu obraz staje się mniej jednoznaczny – część planowanych pieniędzy na obronność w poprzednich latach nie została wydana, a miliardy z unijnego SAFE, z których finansowany będzie kontrakt, są pożyczką, którą Polska będzie spłacać przez lata.
Premier Donald Tusk ma pojawić się w Targach Kielce dzisiaj po godz. 10. Będzie to ostatni dzień 34. Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego.
Najważniejszym wydarzeniem z punktu widzenia Świętokrzyskiego będzie podpisanie umowy pomiędzy Agencją Uzbrojenia a MESKO. Zakłady ze Skarżyska-Kamiennej mają dostarczyć Wojsku Polskiemu kilka tysięcy rakiet oraz mechanizmów startowych przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Piorun.
Tysiące Piorunów z MESKO
To pierwsza umowa wykonawcza w ramach rekordowego porozumienia podpisanego 24 sierpnia. Umowa ramowa pomiędzy Agencją Uzbrojenia i MESKO ma wartość 8 mld zł.
Dla Świętokrzyskiego trudno znaleźć w tej informacji minus. Jeśli za umową pójdą zamówienia, produkcja i dostawy, miliardy zostaną w dużej mierze w polskim przemyśle obronnym, a jeden z najważniejszych zakładów regionu otrzyma pracę na kolejne lata.
Sam kontrakt ma zostać sfinansowany z europejskiego programu SAFE. I właśnie tutaj zaczyna się druga część tej historii.
SAFE to miliardy na armię. Ale miliardy pożyczone
Rząd bardzo mocno eksponuje środki pozyskane przez Polskę w ramach SAFE. Maksymalna wartość finansowania dla naszego kraju wynosi 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł.
To potężny zastrzyk pieniędzy umożliwiający przyspieszenie zakupów dla armii. Tyle że SAFE nie jest bezzwrotnym funduszem. To długoterminowa pożyczka na bardzo mglistych warunkach, które nie są dokładnie dookreślone. Polska może spłacać ją przez maksymalnie 45 lat, a spłata kapitału rozpocznie się po okresie karencji. Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa takie zadłużenie może być uzasadnione – szczególnie jeśli pieniądze rzeczywiście trafią do krajowego przemysłu i przełożą się na realne zdolności wojska.
Trudno jednak przedstawiać te środki tak, jakby Polska otrzymała z Brukseli ponad 180 mld zł za darmo.
Rząd mówi o rekordowych nakładach. Problemem pozostaje ich wykonanie
Wizyta premiera na MSPO z pewnością zostanie wykorzystana do pokazania skali inwestycji w polskie bezpieczeństwo. Rząd ma tutaj mocny argument – na obronność w 2026 roku zaplanowano około 200 mld zł.
Same plany nie oznaczają jednak jeszcze wydanych pieniędzy. Według danych Ministerstwa Finansów po siedmiu miesiącach roku w części budżetowej „Obrona narodowa” wydano 54,4 mld zł, czyli 45,7 proc. rocznego planu.
Nie oznacza to, że budżet MON nie zostanie wykonany do końca roku. Duże płatności za kontrakty zbrojeniowe często kumulują się w kolejnych miesiącach. Problem niewykorzystania wszystkich planowanych środków pojawiał się jednak również wcześniej.
W 2024 roku, według danych przytoczonych w sejmowej interpelacji, z planowanych około 158,8 mld zł wydano około 137,5 mld zł. Z kolei wykonanie zmienionego planu Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych za 2025 rok wyniosło 79,1 proc.
To właśnie te dane nieco komplikują efektowny obraz rekordowych nakładów.
Tusk jako kolejny najważniejszy gość MSPO
Wizyta premiera zamknie tegoroczny MSPO, podczas którego w Kielcach pojawili się już prezydent Karol Nawrocki oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dla Donalda Tuska podpisanie kontraktu na Pioruny będzie naturalną okazją do pokazania rządowej polityki bezpieczeństwa w najbardziej efektownej możliwej scenerii – wśród polskiego uzbrojenia i przedstawicieli największych koncernów obronnych. Dla Kielc i całego województwa ważniejsze od politycznego przekazu będzie jednak to, co wydarzy się później.
Jeżeli miliardowe umowy przełożą się na tysiące Piorunów produkowanych w Skarżysku-Kamiennej, nowe inwestycje w MESKO i rzeczywiste zwiększenie potencjału Wojska Polskiego – będzie za co powiedzieć rządowi chapeau bas. Na razie warto jednak oddzielać podpisywane kontrakty od ich wykonania, a rekordowe plany wydatków – od pieniędzy rzeczywiście wydanych na polską armię.
Robert Bagiński

