Odejścia znanych polityków, coraz śmielej poczynający sobie ludzie Mateusza Morawieckiego i spory wewnątrz struktur – świętokrzyski PiS znalazł się przed jednym z najpoważniejszych wyzwań od lat. Nie oznacza to jednak końca prawicowego bastionu. Partia nadal ma tutaj potężny elektorat, władzę w samorządzie wojewódzkim, a w Kielcach coraz wyraźniejszą opozycję wobec beznadziejnych rządów KO.
Świętokrzyskie przez lata było dla Prawa i Sprawiedliwości jednym z najbezpieczniejszych miejsc na politycznej mapie Polski. W 2019 roku partia zdobyła tutaj aż 55 proc. głosów. Cztery lata później – 47 proc. To wciąż znakomity wynik, ale dziś problemem PiS nie jest wyłącznie poparcie wyborców. Znacznie więcej dzieje się wewnątrz samej prawicy.
Z partii odeszli byli parlamentarzyści Krzysztof Lipiec, Andrzej Kryj i Michał Cieślak. W regionie coraz aktywniejszy jest związany z Mateuszem Morawieckim Rozwój Plus. Nie brakuje również samorządowców zainteresowanych nowym projektem.
To sytuacja, której PiS nie może lekceważyć, zwłaszcza, że jest to okręg wyborczy z którego kandydował prezes Jarosław Kaczyński.
Krupka przed najważniejszym testem
Siłą rzeczy odpowiedzialność za kondycję partii spada przede wszystkim na poseł Annę Krupkę. To ona kieruje dziś świętokrzyskimi strukturami i to jej przyjdzie zmierzyć się z konsekwencjami politycznych odejść. Sama dwoi się i troi, aby partia w regionie rozwijała się, ale krytycy posłanki mówią o konfliktach i zbyt twardym sposobie zarządzania partią.
Najbardziej spektakularnym przykładem pozostaje powiat konecki, gdzie doszło do otwartego buntu części lokalnych działaczy. Sama Krupka zdecydowanie odrzuca jednak opowieść o rozpadającym się PiS.
Wskazuje, że do ugrupowania przychodzą nowi ludzie, a odejścia nie oznaczają demontażu struktur. I rzeczywiście – nazywanie Świętokrzyskiego utraconym bastionem byłoby dziś zdecydowanie przedwczesne. Bo partia wciąż posiada tutaj bardzo mocne karty, tak w Kielcach, jak i w poszczególnych powiatach.
Jest problem w partii, ale jest też władza i konkretne efekty
Najważniejszym argumentem przeciwko opowieści o politycznej katastrofie jest województwo. PiS nie tylko utrzymuje tam władzę, ale może pochwalić się wieloma sukcesami.
Zarząd województwa kierowany przez marszałek Renatę Janik może pokazywać kolejne inwestycje, pozyskiwane pieniądze i projekty realizowane w ochronie zdrowia, transporcie czy lokalnej infrastrukturze. To ważne, ponieważ wyborcy nie głosują na wewnętrzne układy i partyjne frakcje. Oceniają również to, co widzą wokół siebie.
I właśnie skuteczne rządy Renaty Janik mogą stać się dla PiS jednym z najmocniejszych argumentów w momencie, kiedy przeciwnicy próbują budować obraz partii pogrążonej w kryzysie.
W Kielcach PiS ma swojego lidera
Drugim atutem jest Marcin Stępniewski. W ostatnich wyborach prezydenckich kandydat PiS zdobył w drugiej turze 43,46 proc. głosów. Jak na Kielce był to dla prawicy bardzo mocny rezultat. Dziś Stępniewski kieruje klubem PiS w Radzie Miasta i należy do najbardziej aktywnych krytyków rządów Agaty Wojdy i jej zaplecza z KO.
Ostatnio było to widać przy sporze o gigantyczny kredyt konsolidacyjny dla Kielc. PiS próbuje w mieście budować wizerunek twardej opozycji patrzącej władzom na ręce – i właśnie aktywność Stępniewskiego może mieć znaczenie przy kolejnej walce o prezydenturę.
Co ciekawe, jego nazwisko pojawia się również w kontekście Rozwoju Plus. Sam radny przyznaje, że był na spotkaniu organizowanym przez Mateusza Morawieckiego i że zainteresowanie nowym stowarzyszeniem jest w regionie spore. Jednocześnie podkreśla potrzebę możliwie szerokiego porozumienia prawicy.
Morawiecki wchodzi na świętokrzyskie podwórko
I właśnie Rozwój Plus jest dziś dla PiS największą niewiadomą. Nowe środowisko nie musi odebrać partii dziesiątek tysięcy wyborców, żeby stworzyć problem. Wystarczy, że zacznie przyciągać lokalnych liderów, radnych i samorządowców, którzy do tej pory naturalnie ciążyli w stronę PiS.
Z drugiej strony Rozwój Plus dopiero musi udowodnić swoją realną siłę. PiS posiada coś, czego nie da się zbudować podczas kilku politycznych spotkań: struktury, rozpoznawalną markę, bardzo wierny elektorat oraz władzę w regionie.
Dlatego obecna sytuacja jest dla partii bardziej ostrzeżeniem niż katastrofą.
Bastion do obrony
Największym błędem świętokrzyskiego PiS byłoby dziś uznanie, że skoro przez lata wygrywał tutaj zdecydowanie, będzie wygrywał zawsze. 47 proc. zdobyte w 2023 roku pokazuje skalę potencjału. Ale odejścia znanych polityków i pojawienie się konkurencji po prawej stronie pokazują jednocześnie, że ten kapitał trzeba chronić.
PiS ma jednak czym odpowiedzieć. Ma władzę w województwie i konkretne efekty rządów Renaty Janik. Ma silny elektorat. W Kielcach ma aktywnych radnych, którzy są rozpoznawalni i cieszą się poważaniem.
Świętokrzyski bastion został więc poobijany, ale daleko mu do upadku. Teraz przed Anną Krupką i całym regionalnym PiS znacznie trudniejsze zadanie: zakończyć wewnętrzne wojny, zatrzymać odpływ ludzi i udowodnić, że partia nadal potrafi wygrywać nie tylko dzięki swojej historii, ale także dzięki temu, co ma do zaoferowania dziś.
Robert Bagiński

