Nocą znikały pieniądze i sprzęt, a kierowcy taksówek rano odkrywali ślady włamań. Przez kilka tygodni w Kielcach powtarzał się ten sam scenariusz. Teraz policja twierdzi, że przerwała serię, która mogła mieć zasięg ogólnopolski.
Trop prowadził poza region
Zaczęło się w połowie marca. Na terenie Kielc ktoś systematycznie włamywał się do zaparkowanych taksówek. Sprawca nie wybierał przypadkowych aut, ale interesowały go pojazdy, w których można było znaleźć gotówkę albo sprzęt elektroniczny. Łączne straty szybko przekroczyły 30 tysięcy złotych.
Sprawą zajęli się policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu. Analizowali zgłoszenia, zabezpieczone ślady i sposób działania włamywacza. Kluczowy okazał się powtarzalny schemat, który jak przyznają śledczy, pozwolił zawęzić krąg podejrzanych.
W końcu trop wyprowadził ich poza województwo świętokrzyskie.
Zatrzymanie w Zabrzu
Jak ustalili funkcjonariusze, za włamaniami może stać 40-letni mieszkaniec województwa śląskiego. Mężczyzna został zatrzymany w czwartek na terenie Zabrza.
Według ustaleń policji działał w podobny sposób nie tylko w Kielcach.
Jego przestępcza działalność nie ograniczała się wyłącznie do województwa świętokrzyskiego
– wynika z informacji przekazanych przez śledczych. Do tej pory powiązano go z 13 włamaniami w samych Kielcach, ale lista może być znacznie dłuższa.
Skala większa, niż sądzono
Najbardziej zaskakujący jest zasięg działania podejrzanego. Policjanci wskazują, że 40-latek może mieć na koncie nawet 41 innych włamań do pojazdów w różnych częściach kraju. Jeśli te ustalenia się potwierdzą, sprawa przestanie być lokalnym incydentem, a stanie się jedną z większych serii włamań do taksówek w ostatnim czasie.
W piątek mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Na wniosek policji i prokuratury sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Śledczy nie wykluczają kolejnych zarzutów. Sprawa jest rozwojowa, a lista pokrzywdzonych może się jeszcze wydłużyć.
Edyta Olszewska

