Kiedy dr Szymon Starkiewicz otwierał w 1926 roku pierwsze w Polsce sanatorium dla najmłodszych, nie mógł przypuszczać, że tworzy legendę polskiej medycyny. Sto lat później buska „Górka” to już nie skromny ośrodek dla dzieci, ale potężna, nowoczesna marka na mapie krajowej ortopedii.
W poniedziałek placówka oficjalnie świętowała swój wielki jubileusz, łącząc wspomnienia o pionierskich operacjach z prezentacją planów wartej miliony złotych rozbudowy.
Od dr. Starkiewicza do robotów medycznych
Dzisiejszy Specjalistyczny Szpital Ortopedyczno-Rehabilitacyjny „Górka” w Busku-Zdroju drastycznie różni się od placówki sprzed wieku, choć misja ratowania sprawności pacjentów pozostała ta sama. Dawne sanatorium przekształciło się w wysokospecjalistyczny ośrodek, który podejmuje się najtrudniejszych wyzwań medycznych u dzieci i dorosłych.
Aby szpital mógł pozostać nowoczesną placówką, musi dysponować przede wszystkim najlepszą kadrą, i właśnie tak się dzieje. Nasi lekarze nie tylko stale podnoszą swoje kwalifikacje, ale także szkolą innych specjalistów. Wykonujemy wiele nowatorskich operacji, w tym zabiegi rewizyjne, których nie podejmują się inne ośrodki. To wymaga nie tylko wykwalifikowanego personelu medycznego, ale również nowoczesnego sprzętu. Dlatego mamy ambitną koncepcję dalszego rozwoju spółki
– mówi Elżbieta Śreniawska, prezes Uzdrowiska Busko-Zdrój, pod którego skrzydłami działa szpital.
Oficjalnym uroczystościom towarzyszyły ogromne emocje, szczególnie podczas premiery filmu dokumentalnego oraz otwarcia wystawy historycznej. Najwięcej wzruszeń przyniosły jednak spotkania z ludźmi, którzy tworzyli renomę tego miejsca przez ostatnie dekady.
Głosy, które budowały legendę
Przez lata wizytówką szpitala była walka z najcięższymi schorzeniami neurologicznymi i ortopedycznymi. Lekarze z Buska-Zdroju wypracowali metody, które dla wielu rodzin były ostatnią nadzieją.
W szpitalu najczęściej leczyliśmy dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym. Były to przypadki porażeń spastycznych – połowiczych, czterokończynowych czy paraparezy kończyn dolnych. Schorzeniom tym towarzyszy wzmożone napięcie mięśniowe, bardzo trudne do opanowania przez dziecko
– wspomina Janusz Dobrowolski, który kierował „Górką” przez ponad 20 lat.
Dla wieloletniego dyrektora i jego zespołu medycznego praca w Busku była czymś więcej niż realizacją kontraktu z płatnikiem. To tam działy się małe, codzienne cuda, które zapadały w pamięć na całe życie.
Większość pacjentów to były przypadki, które na długo pozostawały w pamięci. Najbardziej wzruszające były jednak chwile, gdy dzieci, które wcześniej w ogóle nie chodziły, dzięki naszej pracy stawały na nogi, stawiały pierwsze kroki i opuszczały szpital o własnych siłach. To dawało ogromną satysfakcję i poczucie dobrze wykonanej pracy
– dodaje ze wzruszeniem Dobrowolski.
Unijne miliony na drugie stulecie
Jubileusz stał się także okazją do twardych deklaracji finansowych ze strony rządu i samorządu województwa świętokrzyskiego, do którego należy uzdrowiskowa spółka. Kluczem do zabezpieczenia przyszłości placówki mają być gigantyczne środki z Unii Europejskiej.
Cieszymy się, że od 2018 roku jako Zarząd Województwa Świętokrzyskiego inwestujemy w Uzdrowisko Busko-Zdrój, które jest naszą spółką i które chcemy uczynić prawdziwą perełką regionu. Mam nadzieję, że dzięki środkom, które wynegocjowałam z Komisją Europejską, 45 mln zł trafi do szpitala „Górka” na realizację kolejnych inwestycji
– zadeklarowała podczas uroczystości Renata Janik, marszałek województwa świętokrzyskiego.
Marta Grasegger

