Sygnalizacja świetlna w Kielcach okazała się dla nich jedynie sugestią, a środek miasta zamienili w prywatny tor wyścigowy. Dwaj młodzi taksówkarze, nie zważając na innych uczestników ruchu, z pełną prędkością pędzili ulicami, co zarejestrowała kamera w samochodzie przypadkowego świadka.
Teraz obaj mężczyźni staną przed sądem, choć winy, mimo niepodważalnego dowodu, nie poczuwają się do żadnej.
Kieleccy policjanci nie mieli łatwego zadania, by dotrzeć do uczestników tego zdarzenia, bo wyścig został przerwany przez nagranie, które błyskawicznie trafiło do służb. Mundurowi przeanalizowali materiał wideo, który w ostatnich dniach wywołał falę oburzenia wśród lokalnej społeczności. Funkcjonariusze szybko namierzyli sprawców, którymi okazali się zaledwie 19- i 20-letni kierowcy.
W toku prowadzonych czynności w sprawie o wykroczenie ustalono personalia osób, które w chwili zdarzenia siedziały za kierownicą obu pojazdów
– potwierdza podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas z kieleckiej Komendy Miejskiej Policji.
Młodość zamiast wyobraźni
Kiedy policja wezwała młodych taksówkarzy na przesłuchanie, oczekiwano wyjaśnień i prawdopodobnego przyznania się do brawurowej jazdy. Nic bardziej mylnego. Obaj mężczyźni stanowczo zaprzeczają, jakoby w ogóle złamali przepisy. Skoro nie ma skruchy ani przyznania się do winy, kielecka policja przekazuje sprawę do sądu. To on ostatecznie przejrzy nagranie z wideorejestratora i zdecyduje, jakie konsekwencje poniosą młodzi kierowcy.
Drogowe oko na każdego
Sprawa z Kielc to tylko wierzchołek góry lodowej, bo polskie drogi są obecnie monitorowane jak nigdy dotąd. Asp. Łukasz Pietras z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Kielcach zauważa, że czasy bezkarności w cieniu miejskich zabudowań minęły bezpowrotnie. Dziś wideorejestrator ma niemal co drugi kierowca, więc każdy, kto decyduje się na łamanie przepisów, musi liczyć się z ryzykiem, że jego wyczyny trafią prosto na skrzynkę STOP Agresji Drogowej.
Policjanci przypominają, że nagrania z takich urządzeń to pełnoprawny dowód w sądzie, który bardzo trudno podważyć. Idealnym przykładem jest sytuacja 19-letniego Kacpra Ż. z okolic Sukowa. Mężczyzna chwalił się swoimi popisami w mediach społecznościowych, nie wiedząc, że to właśnie te filmy staną się głównym obciążającym go dowodem. Teraz grozi mu do pięciu lat więzienia.
Drogowe oko na każdego
Część kierowców wciąż żyje w przekonaniu, że wysyłanie nagrań do policji to zwykłe donosicielstwo. Funkcjonariusze zdecydowanie odcinają się od tego narracji. Podkreślają, że w ruchu drogowym o tragedii decydują ułamki sekund, a udostępnianie nagrań to przede wszystkim wyraz dbałości o życie innych.
To są ułamki sekund, w których mogło dojść do tragicznego w skutkach zdarzenia drogowego
– zaznacza nadkom. Mariusz Bednarski z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Kielcach.
W przypadku młodych taksówkarzy z Kielc nie doszło do wypadku, ale ich zachowanie zostało już uznane za niedopuszczalne. Teraz o tym, czy ich kariery zawodowe w przewozie osób nie zakończą się szybciej niż zaczęły, zdecyduje sędzia.
Piotr Zych

